19 gru 2011

ŁPG 27-28.11.2011

Trochę spóźnione ale w końcu jest moja krótka relacja z kolejnego ŁPG.

Kolejna edycja ŁPG już za mną, na tej udział ludzi ze społeczności solaris7 była bardzo zauważalny :)

Poprowadziliśmy rozgrywki w 3 różne systemy bitewne
Brathack - Battletech
PsBorsuk - Full thrust
Ja - Epic Armageddon

Pierwszego dnia rozegrałem 2 bitwy w systemach Battletech i Epic:

                                                                            Battletech




Standardowy scenariusz wprowadzający samotny Battlemaster (brathack) musi przedrzeć się na drugą stronę mapy a 3 jednostki: Rifleman(PsBorsuk), PhenixHawk (Skyhawk) i Locust(Ja)[wersja z 2x LRM5] mają za zadanie zniszczyć go zanim ucieknie.

Rozgrywka przebiegła szybko i płynnie obyło się bez "fajerwerków" i niespodziewanych zwrotów akcji. Postanowiliśmy rozegrać bitwę na odległość, chłopaki mieli ostrzeliwywać Battlemastera ile fabryka dała a ja zachodziłem go od tyłu próbowałem razić rakietami po odsłoniętych plecach. Niestety Brathac szedł niczym buldożer i praktycznie nic sobie nie robił z naszych prób zatrzymania go.



 Wszelkie nasze ciosy spokojnie przyjmował "na klatę" i odwdzięczał się pięknym za nadobne ostrzeliwując dwie średnie maszyny przy pomocy swojego ppc i laserów aż do momentu opuszczenia mapy przez wyznaczoną krawędź.
Dla mnie najbardziej dołującym faktem było to, że na ok 15 podwójnych salw trafiły ... 2 (generalnie mówiąc tego dnia kości były dla mnie bardzo niełaskawe).


                                                                Epic Armageddon




Udało mi się namówić kolegę Daniego do rozegrania jego pierwszej (a mojej drugiej ;) bitwy w systemie Epic. Naprzeciw siebie stanęły 2 armie: SM (Dani) i Orków(Ja). Bitwa była szybka krwawa (czyli tak jak lubię) i pełna pomyłek z mojej strony ;) (czyli nie tak jak lubie).


Obie armie miały wartość 1000ptk (czyli 1/2 minimalnej zalecanej ilości punktów). Pierwszym błędem z mojej strony było zbudowanie armii orków z dużą ilością małych oddziałów   przez co pomimo dużej ilości jednostek nie udało mi się utrzymać przewagi na polu bitwy. Drugim to, że za bardzo wczułem się w rolę orków i pędziłem na łeb na szyje na mojego przeciwnika bez specjalnego manewrowania czy krycia się. Ostatnim to, że do połowy rozgrywki pomerdały (delikatnie mówiąc ;) mi się zasady assaultu i był on rozrywany z dużą przewagą dla mojego przeciwnika. Podsumowując rozgrywka skończyła się rzeźnią zielonoskórych przy  minimalnych stratach marinsów. Bitwa tak spodobała się mojemu przeciwnikowi, że postanowiliśmy rozegrać drugą, większą następnego dnia wraz z "zamówioną" przez niego armią Eldarów.

                                                                     Dzień drugi


Słońce powoli wyłaniało się zza horyzontu i przebijało, przez wszystkie dziury po kulach i powybijane szyby ruin Thronhammer. Miasto które na początku inwazji zostało doszczętnie zniszczone przez przednią straż  klanu kultu prędkości ponownie miało zapełnić się orkami ...




Godzina 11.20, duże ciemnozielone cielsko orka  górujące nad swymi pobratymcami zbliżało się do wodza przewodzącego otaczającej watasze.
- Wodzu, udziki już są! Chowają się za skałami na prawo.
- Bardzo dobrze, zaraz zaznają potęgi wodza Uruk-Dakka!!
- Wodzu razem z udzikami są Eldary, chowają się tam za skałami i ruinami - po tych słowach wielkie ciemnozielone łapsko wskazało na lewo.
- Eldarowie, wspaniale! Grok weźmiesz połowe chłopakuff i pójdziesz na prawo do udzikuf. Ja wezme reszte i pokarze tym Eldarskim tchórzom orkowe Dakka!

Armie (1800ptk każda):

Adam - Horda wodza Uruk-Dakka:
Kult of speed "Madboyz" - 8 warbikes
Kult of speed - 9 buggies
Big Blitz brigade - 9 gunwagons
Big Blitz brigade "Odd brigade" - 8 gunwagons i 2 Oddboyz
2x Big Warband - 4 Nobz , 4 Grotz i 12 Boyz każda (w jednej zamiast jedengo Noba jest Uruk-Dakka)

Obrońcy Thronhammer:
PsBorsuk - SM :
Land Riders - 4 Land Rider
2x Tactical - 6 Tactical SM i 3 Rhino


Dani - Eldar:
2x Falcon Troupe - 5 Falcon każda
2x Eldar Guardian Warhost - 7 Guardian i Farseer każda




Koalicja wygrała inicjatywę w pierwszej turze (jak i wszystkich innych pomimo moich usilnych starań i przerzutów z warbossa ;) i postanowiła, że mam wykonać ruch jako pierwszy (to był pierwszy i ostatni raz gdy miałem taką okazję). 
Pamiętny wczorajszej niecierpliwości postanowiłem dzisiejszą rozgrywkę rozegrać "powoli" i bardziej korzystać z naturalnych osłon w postaci gór i ruin dlatego jako pierwsza wykonała ruch horda (warband) dowodzona przez Noba Groka.


- Cmo'n Boyz! Lets show those humies what Orks are made of. Waaaaaaagh!


Odpowiedzią na ten ruch miał być pop-up attack w wykonaniu Falconów jednak Dani przeliczył się z zasięgiem i z ataku wyszły nici.Nie zniechęciło go to jednak i postanowił przechwycić inicjatywę (czyli zastosować trik który w późniejszych partiach rozgrywki był przez chłopaków mocno wykorzystywany) i schować swoich Guardianów za górą w miejscu które zwolniły Falcony.


Przyszła kolej na mój kolejny ruch w którym postanowiłem zaryzykować i zaatakować motocyklami Guardianów stacjonujących za ruinami wieżowca na lewej flance.


- Run them down like maggotsss !!






Akcja udała się wyśmienicie udało mi się wyeliminować 2 jednostki Guardianów bez żadnych strat własnych. 

- Look boyz they still wana figth! Lets getem!


Odpowiedź chłopaków była łatwa do przewidzenia, spróbowali oni assaultu na motocykle. w końcu guardianowe 4+ FF to nie to duże lepiej aniżeli moje 6+ ;).


- Chop chop chop !!


Jednak orkowa wola walki pokazała swoją wyższość nad Eldarską techniką. Fakt orkowie ponieśli lekkie straty (3 motory) ale zadali prawie 2 razy większe. Z całego oddziału nie zostaje się nikt żywy. Kolejne przechwycenie inicjatywy i ostrzelanie motocykli Falconami przez obrońców. 2 motory padają pod ostrzałem, oddział jest złamany i ucieka w to samo miejsce z którego przybył .


Ponieważ koalicja nie może już przechwytywać inicjatywy przychodzi moja kolej na ruch. 


-Ready! Fire! Aim!


Podjazd Odd brigade i ostrzał drugiego oddziału Guardianów skutkują jego prawie całkowitej eliminacją. Pozostaje jedynie Farseer który do końca gry będzie uciekał przemierzał pole bitwy w strachu przed zielonymi armatami!





Po przeprowadzeniu dezynfekcji Eldarów dalsza rozgrywka skupiła się głównie na prawej flance PsBorsuk wykonywał uderzenia z chirurgiczną precyzją dokładnie obliczając odległości tak abym nie miał szans na wciągnięcie go w walkę wręcz jednak nie pozostawałem mu dłużny i sam również ostrzeliwywałem jego oddziały i skutecznie zmniejszałem dystans. Niestety zawsze gdy już miałem go dopaść i rozszarpać na strzępy przy pomocy wszystkich dostępnych ostrych narzędzi stwierdzali oni, że Imperator wcale nie jest takim super obrońcą i zasada "They shall know no fear" to co co można między bajki wsadzić.
Bitwa zakończyła się zwycięstwem sił wodza Uruk-Dakka.
Inwazja Orków rozlała się po całej planecie siejąc śmierć i zniszczenie sługom imperatora.
Nieliczne punkty oporu odpierają inwazję. Ich mieszkańcy codziennie oczekując na śmierć modlą się o szybkie przybycie posiłków w postaci gwardii imperialnej i któregoś  zakonów space marines.
Eldarzy po odniesieniu dotkliwych strat początkowo wycofali się do swoich portali jednak pozbawieni wsparcia sił Ludzkości szybko opuścili planetę i zamknęli je za sobą. Być może jeszcze kiedyś powrócą ...



Po więcej zdjęć i informacji o bitwie zapraszam tutaj:
    
ŁPG 28.11.2011 Day-2

2 komentarze:

  1. Zacne, zacne. Co prawda nie była to ucieczka sensu stricte, a planowe wycofanie sił poprzedzone chirurgicznymi cięciami mającymi na celu eliminację podstawowej siły bojowej wroga oraz złamanie jego morale, ale to małe piwo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ready, Fire, Aim! - tak, to typowo orcze. Najpierw strzelaj, później celuj. :D

    OdpowiedzUsuń