30 lis 2013

Andy's work

Zazwyczaj nie zbaczam z wargamingowego toru ale dzisiaj muszę zrobić wyjątek. Byłem dzisiaj w odwiedzinach u brata, podziękować mu za odnalezienie bardzo starych zabawek które będę mógł wykorzystać do Epica i nie tylko. Rozmowa zeszła na tematy modelarskie, brat podpytywał czy coś tam robię. Odpowiedziałem, że tworze różnego rodzaju tereny figurki itp i spytałem jak jego kolejki - obaj moi bracia są zainteresowani modelarstwem kolejowym (H0) ale od dawna nie widziałem żadnych postępów w ich kolekcji (rodziny, żony i dzieci jednak robią swoje). Andrzej (bo tak ma na imię) stwierdził, że odkąd jego pociecha chodzi regularnie o 20 spać on wieczorami coś sobie dłubie przy modułach. Zaintrygowany spytałem czy mogę zobaczyć efekty jego wieczornego dłubania. Kopara mi opadła i nadal nie chce się podnieść, zresztą zobaczcie sami ;)  







Autorska replika domu moich rodziców wykonana z papieru



Jest to jeszcze WIP, jak widać brakuje jednego segmentu który zamknie pętlę i jak to mój brat określił "chce to jeszcze dopracować" ale na mnie jego praca zrobiła ogromne wrażenie. 

Na następną wizytę zapowiedziałem już, że zbiorę swoich 15 milimetrowych wojaków i będziemy walczyć na jego terenie, przy takiej wielkości stołu chyba trzeba będzie powiększyć kontyngent wojskowy ;) 

Blood And Glory #2

Udało nam się ( mnie,Brathacowi,Borsukowi i Machciowi) rozegrać długo przeze mnie wyczekiwaną  pierwszą bitwę z kampanii Blood and Glory. Więcej o jej tle możecie przeczytać z relacji Brathaca i Borsuka oraz z tego wątku na zapasowym forum solarisa czyli aktualnie oficjalnym polskim forum Battletecha

Mechawojownikiem (żeby być poprawnym politycznie powinienem był napisać Mechawojowniczką, ale ja nie jestem poprawny politycznie ;)) którego wyznaczyłem na wschodzącą gwiazdę klanu jest Natasha. Prawdziwy Mechawojownik z krwi i kości, urodzona z żelaznego łona. Znana ze swojego celnego oka i zawziętości. To własnie jej zawziętość sprawiła ze do rytuału inicjacyjnego postanowiła wybrać mecha w barwach klanu jadeitowego sokoła będącego Isorla z jakiegoś dawno zapomnianego starcia. Konstrukcja ta miała już swoje lata a i sama maszyna nosiła wyraźne ślady wielu bitew, jednak jej prawie legendarna reputacja sprawiły ze Natasha nie wahała się ani chwili.

Ze wspomnień N.

Tego pamiętnego dnia wyprowadziłam swojego Timber Wolfa na miejsce próby. Nie wiedząc o swych przeciwnikach nic poza typami ich maszyn (autor: czyli nie wiedząc o przeciwnikach kompletnie nic :D) postanowiłam zdać się na ślepy los i wyzwać na pojedynek pierwszego widocznego przeciwnika.

"Ja Mechawojownik Natasha wyzywam pilota Canisa na pojedynek. Niech nikt się nie wtrąca"

Po tych słowach Canis ożył, skoczył do przodu i otworzył ogień z ciężkich laserów, podczas gdy ja zbiegałam ze zbocza góry i podbiegałam pod następną. Jego strzały były wyjątkowo niecelne a cała maszyna podświetliła się na czerwono od ilości wygenerowanej przez nią temperatury. Do dziś zastanawiam się czy ten wojownik był naprawdę tak głupi, że sądził, iż zniszczy mnie jedną salwą? Pilot Canisa nie był zbyt dobrym strzelcem gdyż jego lasery nie sięgnęły mojego pancerza, ja natomiast wprawnym ruchem wyprowadziłam  ognień ze swoich ER PPC wyszarpując płaty pancerza z jego prawej nogi.





Canis może i był kiepskim strzelcem ale nie był głupi, widząc, że na dalekim dystansie nie jest w stanie mnie trafić zaczął go skracać.Aby temu zapobiec wycofałam się do pobliskiego lasu. Ruchomy cel był dla mojego przeciwnika zbyt dużym wyzwaniem. Jego strzały znów chybiły pancerza. Swojego pecha zaczął jednak rekompensować niekonwencjonalnym balansowaniem swej maszyny. W momencie w którym naciskałam spusty moich dział tak aby odstrzelić mu kokpit ten przykucnął lekko przez co dwie wiązki przecięły powietrze tuż ponad moim wrogiem.




Ponowny skok do przodu sprawił, że znalazłam się w bliskim zasięgu jego laserów oraz Ultra Auto Canonów. Skręciłam więc w lewo i dałam pełen gaz wbiegając w głębiej w pobliski las. Jego strzały towarzyszyły mi przez cały bieg odrywając kawałki metalu z różnych lokacji. Nie pozostałam mu dłużna wysyłając w jego stronę dwa promienie PPC oraz dwie wiązki rakiet. Impet uderzenia prawie posłał go na ziemię jednak brak celności mój przeciwnik nadrabiał iście akrobatycznymi rucham.


Dałam się podejść jak dziecko! Moje próby zachowania dystansu sprawiły, że znalazłam się w narożniku pola prób. Szybko zmieniłam kierunek i ruszyłam biegiem przez górę omijając przeciwnika bokiem wymieniając cios za cios. Zatrzymałam się dopiero gdy Canis stał dokładnie w miejscu z którego go wyzwałam.



Timber wolf zachwiał się od siły uderzenia a wyświetlacz zapalił się czerwono przy centralnej lokacji. Oznaczało to, że nie mam już pancerza i nic nie chroni silnika, żyroskopów i innych wnętrzności mojej maszyny. Zachowując spokój wycelowałam w nadszarpniętą wcześniej prawą nogę i nacisnęłam najpierw pierwszy a pół sekundy później drugi. Pierwszy strzał przebił się  przez pancerz i uszkodził strukturę wewnętrzną. Drugi wszedł przez ten sam otwór i przeciął metalową kość odrywając tym samym nogę od reszty mecha. Mimo usilnych prób i nadludzkich zdolności pilotażu Canis padł na ziemię oznajmiając moje zwycięstwo głuchym uderzeniem.


Ponieważ Sky nie zjawił się na gre poprowadziłem jego wojownika podczas próby i niestety ale nie poszło mi to za dobrze. Skyowa maszyna kompletnie nie przypadła mi do gustu swoim tonażem i mobilnościa (jak się później okazało tylko ja wybrałem sobie maszynę która ważyła mniej niż 80 ton).



O ile poczatkowe fazy walki szly mi calkiem niezle udalo mi sie przewrocic przeciwnika przez co dostal kilka obrażeń w głowę o tyle dalsza cześć pojedynku była kompletną masakrą.  Nieświadomy, że bronie których używa przeciwnik nie maja minimalnego zasięgu skróciłem dystans do minimalnego (gdyby nie zasady honoru zaczął bym go kopać!). Gdy już odkryłem swój błąd nie miałem możliwości zwiększenia dystansu ze względu na mala mobilność i zbyt częste przegrywanie inicjatywy.



Konsekwencją tego był otrzymywany co turę ciężki łomot! Dalsza część pojedynku to juz kompletna tragedia. Najpierw zacina się ultra auto canon a za chwilę  Brathac odstrzeliwuje mój lewy bok. Wraz z nim tracę lewą rękę na której było dwie trzecie mojego uzbrojenia. Do samego końca starałem się trafić w głowę przeciwnika gdyż był to jedyny możliwy sposób na wygraną ale niestety nie udało mi się to. Nie wszystkim wojownikom dane jest pilotować mecha.  Może jeśli sky wykaże się odwagą pilotując jakiś pojazd będzie miał możliwość podjąć próbę zdobycia rangi Mechawojownika jeszcze raz.




Podczas gry pobrałem aplikację której używał Bratchac BT Dice Roller. Przyznaję, że zabija ona troche klimat gry planszowej jednak zdecydowanie przyśpiesza rozgrywkę co Battletechowi wychodzi bardzo na zdrowie!

Wrzesień 1939 - TKS

Wzbraniałem się wzbraniałem ale koniec końców uległem i kupiłem ...
W końcu trzeba wspierać rodzime produkcję prawda?
A może to kwestia tego, że temat tego modelu w modelarsko-wargamingowym półświatku jest równie popularny co swego czasu mama Madzi ;)

...

Możecie się nie obawiać nie będzie to kolejny unboxing (jeśli takowego szukacie to polecam Borsuczy) pokazujący dokładne zdjęcia elementów i zachwyt nad jakością (a jakość jest dobra;)). Jakoś w całej tej zawierusze nie zauważyłem (ale też specjalnie mocno nie szukałem) zdjęcia pokazującego rozmiary TKS'a (TKS'u?) na tle innego modelu w tej samej skali. Nie znalazłem też porównania tegoż obiektu z figurkami w skali 15mm no więc sam zrobiłem, a nóż komuś poza mną się przydadzą ;)




Prawda, że malutkie ;) Ma być w skali to jest w skali ale przyznam się szczerze przez wielkość pudełka i brak fotek porównawczych gdy wyjąłem swój zakup z opakowania byłem co najmniej zszokowany rozmiarami i nadal ciężko mi uwierzyć, jak dwóch takich panów jak ten w żółtym mundurze się tam mieściło.

Tak czy siak przyda się jak nie do Chwatów (nadal się wzbraniam przed przyznaniem przed sobą, że jakiś inny numer czasopisma też pewnie kupię ...) to do 15mm.

27 lis 2013

Aurora teaser #1

Ostatnimi czasy miałem przyjemność robić za beta testera gry wydawnictwa Badger's nest jak sama nazwa wskazuje zaprzyjaźnionego z kolegą Borsukiem. Na prośbę autorów wstrzymuje się ze spoilerami mechaniki i jej ocena, ograniczę się tylko do stwierdzenia, że była by to ocena pozytywna :-).

Egzemplarz gry, którego używaliśmy do testów jest oczywiście wersją testowa (należy brać to pod uwagę widząc białe kartki i kwadratowe kola :-)) jednak już teraz mogę śmiało powiedzieć, że grafiki widoczne na wszystkich elementach są piękne i starannie wykonane. Żeby nie było że jestem gołosłowny :)




O tym co najważniejsze czyli rozgrywka...


Udało się nam rozegrać jeden cały i ćwierć drugiej rozgrywki. Żeby było ciekawiej ćwiartkę rozegraliśmy z Borsukiem oczekując na przybycie Przemka a cala gra sprowadzała się raczej do wspólnego czytania instrukcji i zapisywania spostrzeżeń i pytań odnośnie przebiegu rozgrywki.  


Druga - właściwa - partia była rozgrywką trzyosobowa w klasycznym ustawieniu, tj. jeden pośrodku i dwóch po jego bokach - zgadnijcie, który szczęściaż był na środku - wraz z Borsukiem rozpoczęliśmy tak samo zakupując jak największą ilość najtańszych jednostek i chciwie zagarniając najbliższe połacie terenu podczas gdy Przemek powoli i zdecydowanie zdobywał wszystko to do czego my mieliśmy zwyczajnie za daleko. Pierwsze walki nastąpiły dość szybko a agresorem był Borsuk, którego krasnoludzi stwierdzili, że ich kultura jest godna pożałowania więc podbiją sobie jakiś sąsiedni kraj i przystosują się do ich cywilizacji ;). Logicznym wyborem okazał się oczywiście naród elfów. Te pełne wdzięku, elegancji i elokwencji istoty wydawały się łatwym celem dla karłowatych pokurczów jednak wrodzona elegancja nie oznacza wcale braku umiejętności wojskowych! Po otrząśnięciu się po pierwszej przegranej bitwie genialny elfi taktyk powołał pod broń wszystkich weteranów wojennych i skutecznie zahamował marsz wojsk pokurczych, równocześnie niewielkimi siłami przedarł się za linię wroga gdzie rozpoczął kampanię druzgoczącą jego zaplecze ekonomiczne! Podczas gdy Elfy i krasnale toczyły zażarte wojny ludzie z ziem wschodnich zajęli ... wszystkie ziemie wschodnie co dawało im kontrolę nad połową całej mapy a tym samym ogromne zyski (jak się później okazało powodem takiego działania było niezrozumienie, że wystarczy zająć jedną stolicę a nie obie)! Cała rozgrywka zakończyła się impasem, z jednej strony pod stolicą krasnali stały zastępy elfów, z drugiej krasnale tylko czekały aby przeprowadzić atak na jedną z dwóch stolic lecz poprawne zakończenie nie było nam dane ze względu na niedokładne zrozumienie zasad (które z tego co wiem są już przeredagowane i jasne)







Kilka słów końcowych ...

Autorzy (bardzo słusznie moim zdaniem) przeegzaminowali najpopularniejsze na rynku gry i wyciągnęli z nich najlepsze smaczki, przyprawili to szczyptą fantasy ugotowali na ogniu wojny i tym samym otrzymali dobry produkt gotowy do spożycia prosto po wyjęciu z pudełka. Samą rozgrywkę będę musiał powtórzyć tym razem z najnowszą wersją instrukcji.

19 lis 2013

Scratch build 6mm artillery.

Po ostatnim zakupie piechoty postanowiłem dorobić do niej kilka podstawek broni ciężkiej którą można dobrać jako rozszerzenie do oddziału. Pomysł prosty ale dający bardzo ciekawe efekty :)

After my last infantry purchase I decided to make some heavy weapon stands that can serve as an expansion to my infantry detachment.

Czego będziemy potrzebować:
What we will need:

  1. Patyczek od lizaka
    Lollipop stick
  2. Bardzo cienkiego prętu z plasticardu 1mm grubości
    Very thin plasticard rod (about 1mm thick)
  3. Grubszego plasticardu 3mm grubości
    Thic plasticard rod 3mm thick
  4. Kawałek arkusza plasticardu np ze starej karty kredytowej (1mm grubości)
    A sheet of plasticard 1mm thick

How to:

  1. Z patyczka po lizaku utnij dwa pierścienie o grubości 1mm - to będą koła.
    From the lollipop stick cut out two rings 1mm thick each - they will form the wheels.
  2. Utnij 7mm kawałek prętu plasticardu - to będzie ośka.
    Cut a 7mm long piece of the thin plasticard rod - this will be the axle.
  3. Na końcówki ośki przyklej koła.
    Glue the wheels on the ends of the axle.
  4. Z kawałka plasticardu wytnij prostokąt o 5mm x 7mm - to będzie osłony
    Cut a 5mm x 7mm rectange from the plasticard sheet - this will be the shield
  5. U krótszej krawędzi osłony (albo dłuższej jak wolisz) wytnij w narożnikach dwa kwadraciki o bokach 1mm.
    Cut two 1mm x 1mm squares in the corners at the bottom of the shield (or at the top if you prefer).
  6. Zeszlifuj pilnikiem wycięcia w osłonie tak aby powstały u dołu prostokąt wszedł pomiędzy koła na ośce.
    Trim the cuts to create a rectangular shape at the bottom of the shield that fits perfectly between the wheels.
  7. Przyklej dopasowaną osłonę do ośki.
    Glue the prepared shield to the axle.
  8. Utnij 3mm pręcik z cieńkiego plasticardu - to będzie lufa
    Cut a 3mm long rod from the thin plasticard rod - this will be the barrel.
  9. Przyklej lufę na środek osłony.
    Glue the barrel in the middle of the shield.
  10. Utnij 1mm kawałek  z kawałka grubszego plasticardu - to będzie mechanizm działa.
    Cut a 1mm thick piece of the thicker plasticard rod - this will be the firing mechanism.
  11. Przyklej mechanizm z drugiej strony osłony tak aby znajdował się tuż za lufą.
    Glue the firing mechanism on the other side of the shield so that it is directly behind the barrel.
  12. Utnij dwa pręty o długości z 6mm z cieńkiego plasticardu.
    Cut two 6mm rods from the thin plasticard.
  13. Przyklej pręty do ośki pod mechanizmem w taki sposób aby tworzyły literę V
    Glue the rods to the axle so that they form the letter V.

Oto mój oddział broni ciężkich do Imperialnej Gwardii.
Below you can see my Imperial Guard heavy weapons.






To samo działo można również wykorzystać do Orków jako Big Gun.
Zamiast kół można zrobić jakąś małą platformę antygrawitacyjną i zrobić działo dla Eldarów ;)

The same canon can be used as a Ork Big Gun.
Instead of wheels you could try to make a anti gravity platform and create an Eldar Grav Cannon

2~3mm Robot

Kolejne wieści z frontu 2~3 mm
More news from the 2~3mm front.

Potrzebne będą:
We will need:


  1. wypraska GW
    GW sprue

  2. Cieniutki pręt plasticardowy
    Very thin plasticard rod

HOW TO:

  1. Wytnij trzy kawałki wypraski o długości 6mm każdy, będzie to układ jezdny robota.
    Cut out three pieces of sprue 6mm lenght each. This will form the chassis of the robot
  2. Wytnij sam narożnik wypraski z "wystającym oczkiem" będzie to ciało robota.
    Cut out the corner with the round "eye". This will form the body of the robot.
  3. Wytnij dwa 7mm kawałki z prętu plasticardowego.
    Cut out two 7mm pieces from the plasticard rod.
  4. Zaokrąglij prostokątne kawałki. Wypraski GW zwężają się ku górze sklej trzy zaokrąglone kawałki tak aby utworzyć wzór podobny do narysowanego
    Round the chassis parts. GW sprues are wider at the bottom so glue them in a way that is presented on the pattern below

      \_/
    /-\  /-\

    Dwa dolne kawałki to gąsienice a jeden górny to podwozie robota.
    Two lower parts will be the threads and the upper the actual chassis.
  5. Do podwozia przyklejamy ciało (zaokrąglonym kawałkiem do góry)
    Glue the chassis to the body (the rounded body part should be on top)
  6. W miejscach cięcia ciała robota doklejamy plasticardowe pręty które będą stanowić działa robota
    Glue the plasticard rods to the body in those places where you cut the body from the sprue.

Przykładowy oddział stworzony tym sposobem:
An example squad made using this tutorial:






12 lis 2013

Mutants and Death Ray Guns #2

Druga rozgrywka w Mutants and Death Ray Guns i zarazem pierwsza trzy osobowa! Naprzeciw siebie stanęli Brathac i jego drużyna Dąbrowskiego, Borsuuuk wraz ze swymi mutantami no i Ja z nowm mocno mieszanym składem.

Miejscem akcji jest stara baza wojskowa która dni swojej świetności ma już dawno za sobą. W wypalonych szkieletach budynków próżno szukać jakichkolwiek lokatorów, okolica jest kompletnym pustkowiem a monotonię otaczającego krajobrazu sporadycznie przerywa nadpalona skała lub wyrosły z nieznanych przyczyn kryształ. Mimo fatalnego stanu fizycznego miejsce to skrywa mnóstwo skrzyń, palet i kartonów które przez lata utworzyły swego rodzaju rumowiska. To właśnie te rumowiska są głównym celem dzisiejszej misji. Każde z nich ma szansę zawierać cenne relikty przeszłości które mogą decydować o życiu i śmierci istot które je odnajdą.


Drużyna Dąbrowskiego wkracza od północy. BFR ( big fucking robot) wraz z dowódcą i nowym robotem zaczynają za małymi ruinami.


Ze wschodu na teren bazy wkracza/wlatuje/wjeżdża stado mutantów. szczególną uwagę przykuwa ogromny wodny mutant jeżdżący na jakimś dziko podobnym stworze.


Moja drużyna zaczyna rozgrywkę od południa


Mutanci kierują się na północ chcąc przechwycić zrobotyzowane siły.


Podczas gdy północ szykuje się do wojny południe rozpoczyna przeszukiwanie pierwszej kupy gruzu znajdującej się w zachodnim budynku.


W tym samym czasie Cichy, Bystry i Fido zajmują pozycję za wschodnim budynkiem


A mój zrobotyzowany ochroniarz prze do przodu jak szalony.


Na północy padają pierwsze nieskuteczne strzały, atmosfera zaczyna się zagęszczać.


Latający mutek stwierdza że wojaczka nie jest dla niego,wlatuje do dawnego aresztu i przeszukuje stertę gruzu, niestety bez powodzenia.


Jego pobratymcy wykorzystują naturalne osłony takie jak skały czy beczki (?) aby ukryć się przed nieskutecznym ogniem przeciwnika.



"Żywa" część mojej drużyny rusza do przodu, Fido biegnie na pomoc ochroniarzowi a Bystry i cichy zajmują pozycję w budynku, niewielki to dla nich postęp ale zawsze postęp.


Osamotniony robot wychodzi z zachodniego budynku i kieruje się do następnej kupy gruzu.


Ochroniarz odbija lekko na zachód i przeszukuje jedną kupę gruzu, ta niestety okazuje się pusta.


Mutanci reagują na moje ruchy przerzuceniem większości swoich bliżej mnie.


Fido widząc wielką porcję rosołową ujeżdżającą wielkiego udźca nie jest w stanie powstrzymać naturalnych instynktów i rzuca się do przodu szaleńczo wbijając kły w wielkiego stwora. Stwór mimo swych wielkich rozmiarów nie jest w stanie uczynić żadnej krzywdy trójnogiemu mutantowi jednak jego gruba wymieszana z błotem i wodorostami skóra stanowi przeszkodę nie do przebicia dla zębów Fido.


Na zachodzie samotny zielony robot zajmuje pozycje za resztkami magazynu trzymając tym samym w szachu mutantkę i misia z drużyny Dąbrowskiego


BFR szarżuje na ukrytego w gruzie mutanta ( mutek ma zdolność stealth przez co nie można do niego strzelać gdy jest ukryty). Walka wydaje się być z góry rozstrzygnięta, wielki robot kontra mały mutant jednak wszyscy są ogromnie zaskoczeni gdy malutki stworek zza pazuchy wyciąga w pełni sprawny pistolet elektryczny, uskakuje od ciosu ogromnej stalowej pięści i oddaje strzał zmieniając wszystkie przewody w ciele BFR w węgiel! Doskonały przykład tego, iż w tej grze nie ma nieśmiertelnych!


Zachęcony swym sukcesem mały mutek zakrada się do wieży na którą wspiął się Dąbrowski. Tadek jest na to w pełni przygotowany, najpierw eliminuje latającego stwora przy pomocy pistoletu igłowego, następnie zeskakuje z wieży i wbija energetyczną lancę prosto w głowę mutanta kończąc tym samym jego tak dobrze zapowiadającą się karierę!


W  szeregach mutantów zapanował chaos. Ich dowódca postanawia postawić wszystko na jedną kartę i wysyła wszystkie siły na północ oddając mi środek pola bitwy. Robot Ochroniarz opuszcza przeszukiwaną przez siebie kupkę, wychodzi na środek drogi i zasypuje wroga zielonymi promieniami swojego lasera.


Fido otrzymuje trafienie z miotacza ognia. Kula płomieni przewraca dzielnego mutanta na ziemię jednak nie czyni mu poza tym większej szkody.


Nowy nabytek Dąbrowskiego wyciąga swój pistolet igłowy, strzela do ogromnego mutanta. Samo trafienie nie robi na ogromnym stworze żadnego wrażenia jednak trucizna zawarta w nabojach szybko powala go na ziemię i całkowicie paraliżuje. Dąbrowski wychyla się zza wieży i strzela do przywódcy bandy mutantów jednak nie zadaje mu żadnych poważniejszych ran. Ten natomiast podnosi się, dobywa pistoletu i posyła Tadkowi kulkę prosto między oczy kończąc tym samym jego przywództwo. Widząc upadek Ich wodza mała mutantka i człekokształtny niedźwiedź zbierają manatki i uciekają gdzie pieprz rośnie.


Widząc bardzo korzystny rozwój sytuacji posyłam psa za ostatnim członkiem teamu R.I.P. Tadka jednak nie jestem w stanie go dogonić ( pomimo posiadania jednej nogi więcej :P)



Gdy w chmurze kurzu z oczu zniknął robot dzierżący w dłoniach artefakt Fido zmienił cel na pozostałych przy życiu rzecznych mutantów. Przez chwilę strach zagościł w jego oczach gdy zza rogu wychylił się mały pokurcz z ogromnym miotaczem ognia!  Obrzydliwy stwór ( ten z miotaczem a nie Fido oczywiście ;]) idealnie przymierzył się do strzału, energicznie nacisnął spust i ... z przerażeniem stwierdził iż jego miotacz złamał się w pół i nie da się go użyć. 


Fido ucieszony przegonił pozostałe mutki z pola walki. Nie mając już żadnych przeciwników moja drużyna zabrała się za to co umie najlepiej czyli szabrowanie bazy i ciał poległych.


Pierwsze zwycięstwo i chociaż nie udało mi się nikogo zabić to i tak jestem zadowolony z rozgrywki!