6 wrz 2014

Pierwszy zlot Battletecha w Łódzi cz:2 - Chwatteltech

Relacji ze zlotu część druga.
(Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, część pierwsza dostępna jest tutaj).

Pod koniec naszego kosmicznego starcia na terenie kopalni zawitał pan Skobel który poza dostarczeniem mi pancernych posiłków dla moich sił nazistowskich (za co mu serdecznie dziękuję) przygotował "krótki" scenariusz w Battletecha na zasadach ChainReaction. Mieszankę tą (jak widać w tytule) postanowiłem nazwać Chwatteltechem.

Ponieważ potrzebowaliśmy makiety lądowej a stół do Alpha Strike nie był używany postanowiliśmy użyć go do naszej rozgrywki.

Celem scenariusza było zniszczenie samotnego Atlasa (dowodzonego przez Brathaca) Reputacja 4.
Dodatkowo mapa została podzielona na 6 stref, za każdym razem gdy Brathac wkraczał do nowej strefy szanse wezwania posiłków (Waspa i Stingera) wzrastały o 1 na 2k6.

Agresorami byli:
Az - Griffin Reputacja 3
Ryoken - Wolverine Reputacja 5 - los sprawił, iż Ryo był gwiazdą naszego oddziału
Machcio - ShadowHawk Reputacja 3
ManganMan - Phoenix Hawk Reputacja 4

Obie drużyny  rozpoczynały grę z przeciwnych krawędzi






Od razu po wkroczeniu na pole bitwy spróbowałem szczęścia w ostrzelaniu Brathacowego kolosa, jednak ogromna odległość i kiepska reputacja zrobiła swoje i z ostrzału wyszło dno.





Chłopaki również próbowali szczęścia ale niestety nie chciało im ono sprzyjać.




Pod koniec tury Brathac spróbował wezwać posiłki. Pomimo małych szans powodzenia udało mu się wezwać weterana (reputacja 5!) w Stingerze.

Druga tura to powolne skracanie dystansu, wymiana ognia była gęsta, efekty natomiast, zerowe. Pod koniec tej tury Brathac znówu spróbował szczęścia. pomimo minimalnie większych szans znów udało mu się wprowadzić wsparcie w postaci Waspa (reputacja 4)







Ryo postanawia wreszcie opuścić strategiczne pozycje na tyłach i wysunąć swojego mecha do przodu.





Kolos brathaca spokojnie wkracza między zabudowania kopalnie. Warto tutaj zaznaczyć, że przedni pancerz Atlasa miał wartość 20 - zapewne mówi wam to tyle samo co mnie w pierwszej chwili ;) Tłumacząc to na ludzkie, pancerz tego bydlaka był baaaardzo mocny ( największa wartość naszego pancerza wynosiła bodajże  6) więc jedyną szansą zranienia go od frontu było wyjątkowo celne trafienie. Większe szanse mieliśmy od tyłu gdzie wartość pancerza wynosiła "tylko" 10 - z nieskrywaną satysfakcją powiem, że tylko ja dysponowałem działkiem ppc które zadawało dokładnie 10 obrażeń! 



Lewa flanka wykorzystuje wszelkie naturalne osłony by podejść i ostrzelać wroga.







Stinger skrada się śladami Atlasa.



Mały mech chcąc zajść nas od flanki musiał pojawić się na chwilę w moim polu widzenia. Udało mi się wygrać test 'wróg w polu widzenia' jednak niska reputacja sprawiła, iż ppc nie dosięgnęło celu. 




Podczas gdy chłopaki na prawej flance próbowali okrążyć Brathaca z drugiej strony ten za nic mając tak przez nas pożądaną zasłonę wysunął się zza budowli i zaczął siać ogniem.








Postanawiam zaryzykować podejście bliżej licząc na łut szczęścia.



Tracąc element osłony pojawiam się w polu rażenia kolosa.




 

i bardzo szybko zostaję przez niego przepłoszony!



Machcio i Mangan aktywują swoje maszyny równocześnie, na raz wychylają się zza swoich osłon i strzelają do Atlasa.







Plan był dobry ale z wykonaniem niestety gorzej. Atlas najpierw strzela z AC20 w Shadow Hawka, nie zadaje mu, żadnych uszkodzeń ale sam huk sprawia, iż pilot postanawia wycofać się za skałę zza której przed chwilą się wychylał. Druga broń została skierowana w Phoenix Hawka. Po kilku sekundach dało się słyszeć głośne walnięcie gdy wiązka rakiet odrywała dłoń wraz z średnim laserem i chłodnicą z lewej części maszyny. Uderzenie było na tyle silne, że obróciło całą maszynę o 60 stopni w lewo!



Po drugiej stronie pola walki w moim celowniku ponownie pojawił się stinger. Tym razem kompletnie zlekceważyłem i aż wstyd się przyznać, wyśmiałem przeciwnika! Jakież było moje zdziwienie gdy ta mała bestia wygrała test 'wróg w polu widzenia' spokojnie wycelowała laser w moją prawą nogę i strzeliła. To co stało się później dotarło do mnie dopiero po chwili ... 



... laser trafił nogę. Nie wyrządził żadnych większych szkód ale chwilowe nagrzanie stawu kolanowego zachwiało równowagą maszyny. Pilot nie był w stanie okiełznać rozbujanego kolosa i cały mech runął twarzą na ziemię! Mechawojownik Griffina był na to kompletnie nieprzygotowany i zanim zorientował się w sytuacji kokpit walną o glebę ogłuszając go na dwie tury!



Ta tura ewidentnie należała do małych maszyn. Zachęcony sukcesem Stingera Wasp podkradł się za Shadow Hawka i odpalił w kierunku jego pleców dwie rakiety krótkiego zasięgu. Same pociski nie wyrządziły żadnej szkody jednak panika jaką wywołał niespodziewany atak zmusiły pilota Shadowa do ucieczki poza zasięg widzenia Waspa. Pech chciał, że jedyne takie miejsce znajdowało się na wprost Atlasa!



Atlas wygrywa test 'wróg w polu widzenia' i strzela do biegnącej maszyny. Cios nie zadaje żadnych obrażeń jednak sam jego impet wymusza test pilotażu. Fortuna jest dziś po stronie Machcia, test zostaje zdany  i pilot może kontynuować bieg.



Atlas przechodzi między budynkami aby wykończyć mojego nieprzytomnego pilota, na moje szczęście Ryo jest w pobliżu! Spostrzega przeciwnika zanim ten go zauważy i puszcza w jego kierunku serię z AC5. Pociski niestety nieszkodliwie odbijają się od absurdalnie twardego pancerza. Ręka Atlasa unosi się i nakierowuje na ukrytego Wolverina. Słychać wystrzał AC20 i lewa noga Wolveina odpada od reszty ciała! Mech zatacza się ale pilot zapiera się o pobliski komin i szczęśliwie zachowuje równowagę



Atlas próbuje dobić rannego mecha średnim laserem. Ostrzał nie jest  śmiertelny ale wystarczająco skuteczny by zniszczyć jedną z chłodnic. 



Phoenix stara się zdobyć przewagę na prawej flance jednak ostrzał Waspa okazuje się kompletnie nieskuteczny.




W nowej turze na moje szczęście udaje nam się wygrać inicjatywę. Wolverine niezrażony brakiem nogi zasadza headshota Atlasowi. Atak jest bardziej widowiskowy niż bolesny ale nie wie o tym pilot Atlasa który postanawia się profilaktycznie wycofać.



Stinger zeskakuje z góry i wpada w pole widzenia Shadow Hawka, ten puszcza w jego stronę wiązkę rakiet która trafia wszędzie tylko nie tam gdzie jest potrzebna.





Stinger w reakcji na ostrzelanie wskakuje na plecy Ryo. Duża ilość skakania wpłynęła negatywnie na system celowniczy małego mecha i strzały pudłują.



Ryo postanawia wykorzystać utrudnienie jakim jest odstrzelona noga i wykonuje naskok ( tak, dobrze przeczytaliście naskok) na Stingera. Szybko okazuje się, że zasady dla Death from Above w Chwateltechu są absurdalnie uproszczone i mały przeciwnik pada a Wolverine pręży się dumnie na jednej nodze nad jego płonącym wrakiem



Wasp próbuje wykorzystać powstałe zamieszanie aby przebiec na drugą stronę ulicy.



Ale nie z Machciem takie numery! AC5 szybko łapie nowy cel i odstrzeliwuje lewą rękę osy. 



Mimo poważnych uszkodzeń maszyna zachowuje równowagę i dobiega do obranego wcześniej celu.



Machcio postanawia iść za ciosem! Rozpędza swoją maszynę i próbuje staranować plecy kolosa!



Niestety 100 ton żelastwa nie daje się tak łatwo zaskoczyć. Rozpoczyna się wymiana ciosów!



Mangan skraca dystans do centrum.



Po czym postanawia dołączyć do zabawy. Pomimo przewagi liczebnej chłopakom nie udaje się niestety zranić kolosa.



Nie niepokojony przez nikogo Wasp wraca na swoją połowę stołu i strzela w plecy Shadow Hawkowi. Tym razem bez efektów.



Atlas obraca się tyłem do ściany by chociaż minimalnie wyrównać szansę i kontynuuje okładanie pięściami przeciwników. Mimo poważnego wyglądu walka okazuje się bez stratna.



Wreszcie udaje mi się postawić mojego Grifina na nogi i rzucić się w wir walki wraz z Machciem i MM.


Brathacowy atlas mimo swojej ogromnej postury nie był w stanie skutecznie walczyć z trzema przeciwnikami na raz i już po pierwszej rundzie stwierdził, że jego pilot katapultuje się zostawiając swoją maszynę na pastwę naszych pięści. Udało nam się odnieść zwycięstwo nie tracąc żadnej ze swoich maszyn!


Rozgrywka była przyjemna aczkolwiek mocno dawały się we znaki uproszczenia systemu. System ma potencjał ale wymaga jeszcze sporego doszlifowania. Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu fanowi wielkich robotów aby spróbował co chwattletecha. Jest tylko jeden warunek, podczas rozgrywki musi być obecna co najmniej jedna osoba która zna zasady chain reaction bo są to reguły ciekawe i proste cechują się dość dużym progiem wejścia.

Zasady chain reaction dostępne są za darmo tutaj.

4 komentarze:

  1. To nie los. To genetyka :P.
    Zasady faktycznie "niestandardowe" ale rozgrywka bardzo emocjonująca i dramatyczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chwatteltech? :D Szkoda, że nie dane mi było tego spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpytaj pana Skobla, może zrobi jeszcze jakiś scenariusz :)

      Usuń
  3. Ech ten końcowy gang-bang Atlasa...
    Port Chain Reaction na BT po prostu moim zdaniem wymaga paru szlifów i będzie ok :)

    OdpowiedzUsuń