17 wrz 2013

All Things Zombie #6

Dzień przed moimi urodzinami udało mi się wreszcie rozegrać bitwę z Borsukiem. Ponieważ czasu było mało a roboty sporo postanowiliśmy spróbować All Things Zombie w wersji dla dwóch graczy.

Każdy z graczy dowodził czteroosobową grupą (Borsuk - Gangerzy, Ja - Ocalali) której celem było przeszukanie budynków znajdujących się w tej części miasta. Wygrywała ta grupa która jako pierwsza zdobyła wystarczającą liczbę jedzenia aby wykarmić całą drużynę, następnie odnalazła klucze do jednego z czterech pojazdów znajdujących się na terenie i odjechała nim w siną dal.

Jako teren rozgrywek wybrałem miasto ( 1k6 + 1 zombie na każdego członka drużyny, większa szansa na znalezienie przydatnych przedmiotów) nocą ( większa szansa na znalezienie ludzi/zombie w budynkach).

Zaczynamy od stworzenia drużyn, Borsuk postanawia poprowadzić gang czworga (wszyscy o reputacji 4) a wszystkich jego członków obdarza jakże ciekawymi imionami:
Blondyna, Brunetka, Punk i Brunet wieczorową porą.
Moja inwencja twórcza jest dużo mniejsza więc moi podwładni nazywają się: Call center(gwiazda), Ray-Ban, Rambo i Bazooka. Wszyscy również o reputacji 4.

- Dobra Panowie to musi być szybka operacja bo ten rejon jest pełen trupów. Ray-Ban i Rambo weźcie lewą stronę i przeszukujcie budynki, szukamy wszystkiego co może się przydać ale priorytetem jest jedzenie i kluczyki do jakiegokolwiek środku transportu. Ja z bazooką idziemy prawą stroną stroną. spotykamy się w po drugiej stronie gdy skończymy poszukiwania, wszystko jasne?

- Jak procedura Call center, Call center.

Call center i Bazooka wpadają do pierwszego budynku. Szybko udaje im się zabić mieszkającego tam zombie który akurat żerował nad jakimś nieszczęśnikiem.Wśród szczątków udaje im się znaleźć trochę jedzenia i strzelbę samopowtarzalną należącą do denata. Poszukiwania zajęły im więcej czasu niż sądzili i zanim się zorientowali budynek był już dosłownie otoczony przez zombie (ok 11).
Jeśli nie wiadomo co robić to trzeba strzelać, tak zawsze mówiła moja babcia - powiedział Bazooka wyciągając swój pistolet. Call center popatrzył na niego przez chwilę po czym wystawił karabin przez okno i rozpoczął ostrza. Atak był symboliczny tak jak i jego efekty. Bazooka i Call wystrzelili po jednym naboju, udało im się zabić jednego zombie a wystrzałami przywołać kolejnego więc tak naprawdę tylko tracili czas.

Widząc beznadziejność sytuacji postanawiają zaryzykować. Przebiegają miedzy nadciągającymi zombiakami unikając wyciągniętych w ich stronę rąk i przez okno pakują się do kolejnego budynku w którym czeka na nich jeszcze dwa zombie. Zedom udaje się wygrać inicjatywę, rogożewa walka wręcz która kończy się moim zwycięstwem kosztem rannej gwiazdy ( specjalna zasada gwiazda może się wymigać od śmierci kosztem utraty punktu reputacji). Nie dane jest mi jednak cieszyć się zwycięstwem ponieważ przez okno zaczynają nas okładać pięściami zombie które prze chwilą wyminęliśmy. Udaje się zabić 2 z nich ale jeden zdążył poharatać Bazookę.

Po szybkim przebadaniu przykra diagnoza staje się jasna. Bazooka nie wstanie już w tej rozgrywce i trzeba go będzie nosić (lub zostawić na pożarcie ).




 Panika zagląda w oczy wodza kiedy zombie w liczbie 8 wlewają się przez okna budynku.Pętla się zacisnęła. połowa zombie rzuciła się na nieprzytomnego Bazookę wyszarpując mięso z jego nieprzytomnego ciała. Przynajmniej nie poczuł swego końca, szczęściarz - pomyślał Call center padając pod ciosami czterech okładających go zombie.


W tym samym czasie ...

Lewy team(Ray-Ban i Rambo) wpada do budynku i zabija jednego mieszkającego tam zombiego. Po przeszukaniu okazuje się iż w budynku znajduje się paliwo. Widząc nadchodzący pościg Ray-Ban i Rambo wybiegają przez drzwi frontowe i stwierdzają, że jest już za późno. Żywe trupy nadciągają ze wszystkich stron!Szybka kanonada pozwala zabić dwa najbardziej zagrażające okazy lecz niestety przywołuje dwa nowe oddalając tym samym nieuchronną zgubę zamiast jej zapobiec! Gdy nadzieja zaczyna ulatywać z moich ludzi dostrzegam jej iskierkę odbijającą się w szybie budynku po lewo ...



R&R wkraczają do budynku i wpadają tam w zasadzkę zorganizowaną przez dwa zombie. 
Rambo szybko kolbą rozbija głowę swojego zombie jednak Ray-Ban pada nieprzytomny pod ciosem swojego.



Tymczasem ... Pierwsza dwójka borsuka uciekając przed chmarą zombie wskakuje do garażu. Niestety zamiast upragnionego azylu natrafili tam na grupę trzech zombie. Borsuk wygrywa rzut na inicjatywę i pewny siebie postanawia zniszczyć zombie w walce wręcz. Jego ranna gwiazda dobywa swój nóż i rzuca się na dwa zombie blondyna rzuca się na pozostałego trupa. Kilka chwil później walka jest już rozwiązana. Mimo ogromnej przewagi dwójka Borsuka leży na ziemi i zostaje pożywką dla zombie.



Po przeciwnej stronie ulicy zed który pokonał Ray-Bana przystąpił do konsumpcji a tuż po chwili dołączył do niego kolejny.


Tymczasem na drugiej połowie ... Pozostała przy życiu dwójka Borsuka postanawia uciec od pościgu i schronić się w kolejnym budynku. 
Brunet wieczorową porą wybiega do przodu i dopiero gdy wskakuje przez okno w resztkach szyby dostrzega tępy wyraz twarzy brunetki która spanikowana stoi pod budynkiem spod którego miała uciekać. Biedna idiotka - pomyślał - nie ma żadnych szans na przeżycie. Traf chciał, że tuż pod oknem przez które przeskakiwał Brunet czaiło się trzech zedów. Pierwszy zginął zupełnie przypadkiem gdy but Bruneta rozdeptał jego nadkruszoną czaszkę. Niestety zgniły mózg nie stanowił dobrego oparcia dla miażdżącego buta i Brunet wykłada się jak długi na podłodze po czym dopadają go dwa zedy zamieszkujące tę część budynku.



Na południowej części stołu zombie kontynuują bankiet nad ciałami moich ludzi


Rambo  wybiega na zewnątrz i strzela zabijając jednego zombie po czym stwierdza, iż dalsza walka jest bez celowa i oddala się w siną dal z zapasem znalezionego paliwa mając nadzieje, że uda mu się je wymienić na jedzenie.


A na północy Tępa Brunetka pada pod ciosami zombich redukując tym samym liczebność ludzi Borsuka do zera.


Cała rozgrywka zajęła nam niecałe dwie godziny czyli tyle ile autor zasad zapowiadał. Jak można się domyślić nie była to najszczęśliwsza rozgrywka ale sądzę, że ,można ją zaliczyć do udanych a na pewno  interesujących ;). Zdanie mojego przeciwnika na jej temat będzie mogli przeczytać w jego relacji jak tylko (o ile) ją opublikuje ale stwierdził iż chciałby spróbować jeszcze raz więc chyba wirus zombie powoli zaczął się rozprzestrzeniać.

Co o wniosków realizatorskich:
  • 4 ludzi to całkiem sporo, 3  chyba była by lepsza.
  • Nigdy się  nie rozdzielaj! Taka taktyka sprawdza się tylko w amerykańskich filmach!
  • Potrzeba mi więcej figurek zombich (jak widać na zdjęciach musiałem się posiłkować Izraeiltami z GZG i różnej maści dronami.
  • Miasto nocą to nie jest najlepszy setting na początek ;) zbyt duża ilość zombie sprawiła iż nie oszło do jakiegokolwiek spotkania między naszymi drużynami


13 wrz 2013

The Scene 15mm minis

Niedawno zrobiłem wspólne zakupy z Brathaciem w TheScene. Efekty całych zakupów przedstawię jak już je pomaluje, ale pomyślałem, że spreparuję małą recenzję figurek które tam kupiłem. Dzięki temu jeśli ktoś będzie się nad nimi zastanawiał będzie miał jedną więcej opinię do rozważenia :)

Swoje porównanie będę przeprowadzał na podstawie figurek Oddziału Ósmego i GZG. Natomiast modele które będę recenzował pochodzą z linii Agentów rządowych, U.S. special forces i Zombie hunters


Figurki są metalowe (a to ci zaskoczenie!), na szczęście nie jest to metal z Oddziału Ósmego którego bez usuwania połowy twarzy modelu . Jego twardość ocenił bym na taką samą jak ta z GZG.
Jakość odlewów jest bardzo dobra, tylko kilka modeli miało linie łączenia formy które wymagały usunięcia nożem. Przy żadnym z modeli nie zauważyłem też przesunięcia formy dzięki czemu wszystkie modele są jednolite :)

Co do szczegółowości modeli. Większość zdjęć na stronce nie oddaje w pełni jakości rzeźb. Nie jest ona tak szczegółowa jak w Oddziale Ósmym gdzie u żołnierzy znajdziemy nawet pasy z ładownicami  ale w skali szkolnej zasługują na mocne 4.
Jeśli chodzi o wady: są odrobinę większe niż te z OÓ czy GZG, jest to niewielka nierówność rzędu 1~2 mm  i nie rzuca się w oczy. Są również masywniejsze aniżeli wyżej wymienione.

W mojej opinii nie są to wady a 'specyfika' modeli które uważam za bardzo udany zakup więc serdecznie polecam modele tej firmy.


Dla wszystkich tych do których obrazy przemawiają bardziej niż moje słowa:









12 wrz 2013

Mutants And Death Ray Guns - The team

W momencie publikacji tego posta zaczynam rozgrywkę z Brathaciem o dominację nad źródłem (stosunkowo) świeżej wody. Samą rozgrywkę opiszę jak już ją wygram, natomiast teraz chciałbym przedstawić wam tworzenie mojej drużyny.

Kto:


Na pierwszą grę chciałem wybrać tylko pomalowane figurki więc wybór ras miałem dość ograniczony. Pierwszy plan zakładał stworzenie teamu nazi ludzi, jednak mała ambitność takiego podejścia zmotywowała mnie do większego kombinowania i pomalowania jednego ze swoich ostatnich dzieł. Ostateczny skład to trzech ludzi, jeden robot i jedno zmutowane zwierze

Co:


Aby nie tracić cennego czasu postanowiliśmy wylosować swoje drużyny w domowym zaciszu a podczas spotkania skupić się tylko na grze. System pozwala na wybranie tylko ras członków drużyny, reszta jest całkowicie losowa tak jak w życiu ;). Moje wyniki rzutów przedstawiały się następująco

Człowiek #1 - Ed
Ed jak każdy człowiek ze względu na brak mega umiejętności ludzie mają na początek więcej sprzętu oraz losują dwie zdolności z których wybierają tą która jest dla nich lepsza.

Sprzęt: Ed jest człowiekiem nowoczesnym, najprawdopodobniej jednym z ocalałych z jakiegoś schronu dlatego też sprzęt który wnosi do drużyny jest dość futurystyczny:

  • Sonic stunner (ogłuszacz soniczny)
  • Energy cell (bateria do nowoczesnej broni)
  • Fragmentation granade (granat fragmentacyjny)

Jego umiejętność świadczy jednak, iż jest on dobrze przygotowany do życia poza bunkrem

  • Sharpshooter (strzelec wyborowy)


Człowiek #2 - John

John jest potomkiem starych Teksańczyków, jego rasizm został stępiony przez otaczający go świat jednak umiłowanie do broni pozostało w genach:

  • 2 x Energy cell (bateria do nowoczesnej broni)
  • Needler ( pistolet igłowy)
  • Assault rifle (karabin szturmowy)

John jak to prawdziwy Amerykanin z amerykańskich filmów urodził się po to aby przewodzić!

  • Leader (przywódca)

Człowiek #3 - Pink Joe

Joe, lubi podejść na tyle blisko aby zobaczyć białka (lub ich odpowiedniki) w oczach (lub ich odpowiednikach) swoich przeciwników, powalić ich i powoli z nimi kończyć!


  • Energy cell (bateria do nowoczesnej broni)
  • Web gun (wyrzutnia sieci)
  • Needler  (pistolet igłowy)

Jak sam opis wskazuje Joe ma tylko jedną umiejętność.

  • Savage (dziki)

Każda drużyna musi mieć swojego pupila, mój jest trój nogą zmutowaną jaszczurką z pancerzem rogami i w ogóle wszystkim!

Zmutowane zwierze # 4 - Fido

Zwierzęta wnoszą do drużyny k6 jednostek jedzenia które są potrzebne aby utrzymywać przy życiu żyjące istoty, mój Fido o rużyny wniósł aż pięć jednostek jedzenia. Dobry mutek!

Byłem troszkę zawiedziony, iż system nie przewidział możliwości wystawienia zmutowanych jaszczurek?! Obszedłem to lekko udając, że moja jaszczurka była kiedyś świnią i wylosowałem mu trzy mutacje

  • Absorption (wchłanianie) - kinetic energy (energia kinetyczna)
  • Entangle (spętanie)
  • Tough (wytrzymały)
Robot #5 - AP-MU

Wybierając robota do drużyny po pierwsze miałem chcieć mieć kogoś kto będzie odporny na ewentualne mutacje mentalne mojego przeciwnika. To no i oczywiście chciałem mieć jak to mówią Anglicy "Big Ass robot" w swojej drużynie. Jakieś było moje zdziwienie gdy okazało się, że mój robot mega uber zabójca to ... jednostka medyczna.

  • Artificial (sztuczny)
  • Medical robot (robot medyczny) - k6 Drgus (k6 narkotyków) - 1 Genetic booster ( 1 wzmacniacz genetyczny)
Jak na jednostkę medyczną uzbrojenie jest dość typowe, na stałe zamontowany pistolet igłowy.
  • Needler (pistolet igłowy)
  • 5 Energy cell ( bateria do nowoczesnej broni)
Jak:

Po ostatecznych ustawieniach mój team jest uzbrojony następująco:

Ed: Assault rifle, Sonic stunner, 2 x Energy cell, Food
John: Needler, Fragmentation granade, 2 x Energy cell, Food 
Pink Joe: Web gun, Needler, 2 x Energy cell, Food
Fido: 2 x Food
AP-MU: Needler, 3 x Energy cell, Genetic booster

Jeśli będzie możliwość użyję genetic boostera na moim Fido przed walką :)

Po wszystkich ustaleniach każda drużyna dostaje dwa darmowe awanse, pierwszy pozwala na zwiększenie umiejętności bojowych jednej jednostki o 1. To trafia do Eda dzięki czemu podczas strzelania miał wartość bojową 4. Drugi awans pozwala dodać jednej jednostce umiejętność przywódcy. Ta trafi do AP-MU dzięki czemu będzie mógł wspierać innych wojujących jeśli John by padł.

No i to by było na tyle, jak spisze się mój dream team opiszę jak tylko zakończy się bitwa.

5 wrz 2013

Chwaty #3

Niespodziewany telefon od Skobla może oznaczać tylko jedno ... czas na Chwaty!!


Niemiecka kolumna zwiadowcza dowodzona przez Sylwestra Stallone (to ten w żółtym bez wykończonej podstawki) ma za zadanie zbadać teren nie przyjaciela. Celem głównym jest wprowadzenie co najmniej jednej przyjaznej jednostki na połowę stołu nieprzyjaciela, celem drugorzędnym jest wprowadzenie i utrzymanie przez jedną turę drugiego piętra budynku znajdującego się na środku stołu i utrzymanie się przez 8 tur (koniunkcja wenus i reklamy z biedronki sprawiła iż nie dotarło do mnie znaczenie limitu turowego rozgrywki i przez to popełniłem kilka błędów strategicznych).

Naprzeciwko Sylwestra (którego nazwaliśmy tak ze względu na specjalną zdolność szybkiego biegania i lepszej walki wręcz) stanęła ruska elita elit przewodzona przez zupełnie nie przygotowanego do walki wręcz czerwonego pogromcę ( jego specjalne zdolności to bonus przy atakowaniu pojazdów i dodatkowa kość dla rzutu "wróg w polu widzenia"). 

Po stronie nazistowskiej(czarnej) staję ja natomiast po stronie radzieckiej(czerwonej) stają Skobel oraz kolega Przemek którego powoli zaczynam wciągać w grono swoich przeciwników bitewnych ;)


Pierwszy ruch należy do czerwonych. Żadnych zaskoczeń w ich taktyce nie ma. Chłopaki założyli, iż nie mam żadnych szans przebić się na ich połowę stołu i skoncentrowali się na maksymalnym utrudnieniu mi zdobycia celu pobocznego. Jako pierwszy ruch posyłają wszystkie swoje piesze oddziały biegiem do przodu.



Jeden z oddziałów wspina się na piętro budynku leżącego obok mojego celu drugorzędnego, jest to bardzo dobry ruch który sprawi, iż jego zdobycie będzie dla mnie niemożliwe.


Rozpoczyna się ruch czarnych. Cała akcja musi być przeprowadzona błyskawicznie. Na początek transporter wraz z jedną drużyną wysyłam prawą stroną wykorzystując osłonę z budynków. gdy tylko docierają do połowy stołu drużyna wyskakuje z transportowca i kryje się przy jego burtach.


Z lewej natomiast pojazd zwiadowczy i kubelwagen również wykorzystując osłonę oferowaną przez budynek będący zarazem jednym z celów które mam zidentyfikować. Gdy tylko oba pojazdy zatrzymują się z kubła wysypuje się załoga ckmu wraz z ochroniarzem i Sylwek. Daleko za nimi na piechotę stara się obiec druga drużyna piechoty.


Tura czerwonych.Sądziłem, iż pancerz pojazdu zwiadowczego jest wystarczająco dobrą osłoną a ego ciężki karabin maszynowy będzie wystarczającym środkiem odstraszającym. Niestety szybko okazało się, iż tak nie jest. dwóch żołdaków którzy w poprzedniej turze wspięło się na piętro przeciwległego budynku wychyla się przez okno i ostrzeliwuje  pojazd zwiadowczy. Jego pancerz okazuje się papierowy! Spanikowany kierowca rusza do przodu by uniknąć kul które przechodzą przez blachę tuż koło jego stóp. Pojazd przemieszcza się do przodu i chowa się za górką i tym samym rozpoczyna się mój upadek.


Wykorzystując fakt iż cały kąt ostrzału pojazdu skierowany jest w górkę czerwoni najpierw przestawiają delikatnie działo ppanc tak aby kryć ogniem wszystkie okna na parterze budynku, następnie zakradają się jednym z swych żołdaków uzbrojonym w panzerfaust z boku pojazdu, poza polem ostrzału jakiejkolwiek mojej jednostki i pakują w niego centralne trafienie! 


Pojazd zostaje zniszczony! Z wraku wyskakuje dowódca (bez broni) oraz ranny strzelec z mp-40 który umiera po kilku chwilach ze względu na rozległe rany. I tu pojawia się pierwszy zgrzyt w tej rozgrywce. Bezbronny dowódca czołgu stara się opatrzyć swojego uzbrojonego towarzysza, nie udaje mu się to w wyniku czego strzelec umiera. I wszystko było by w porządku gdyby nie fakt iż wspomniany dowódca nie może ponieść broni swojego martwego towarzysza i bronić się przed nacierającym zewsząd wrogiem.


W ślad za kolegą z panzerfaustem udaje się jeszcze jeden żołdak, ich plan jest prosty zajść moich żołnierzy od boku i tym samym siać zamęt, zniszczenie i ogórki! Nie z Azem jednak te numery;) Po raz kolejny zaskakuję swoich przeciwników, wykonuję w tył zwrot transportowcem, wjeżdżam między dwie ruiny budynków i pokrywam cały przód budynku ogniem posyłając obu czerwonych rannych na ziemię! Równocześnie rozpoczynam realizację swego drugiego niecnego planu, posyłam jednego żołdaka tuż przy prawej krawędzi stołu tak aby niepostrzeżenie dotarł on na połowę przeciwnika. Ckm będący członkiem prawej drużyny rozkłada się przy ścianie ruinki tak aby odstraszyć ewentualnych chętnych do zajścia od tyłu mojego transportowca. Pozostała część prawej drużyny wychyla się zza rogu tej samej ruinki ( tak wiem bardzo rozrywkowa ruina ;)) i obrzuca granatami dwóch czerwonych żołdaków. Oba granaty trafiają niestety udaje im się tylko powalić jednego czerwonego.



W tym samym czasie lewa drużyna (ta która biegła za transportowcami) zostaje zdziesiątkowana. Jeden żołdak pada ranny, medyk ucieka spanikowany za budynek tuż przy mojej krawędzi stołu reszta drużyny ucieka w stronę budynku celu. Zastanawiacie się pewnie co  przez ten cały czas porabiał Sylwester. Opowiedz jest prosta jak to bohater kina akcji samotnie powstrzymywał napływ radzieckiej chołoty do budynku celu i prawdę mówiąc robił to aż do samego końca rozgrywki z bardzo dużą skutecznością. Gdybym tylko miał całą armię takich jak on ...


Nowa tura, rozpoczynają czarni. Moi dzielni żołdacy próbują powtórzyć manewr z granatami. Dwa sukcesy podczas podawania namiaru zwiastują dobry początek akcji. Następnie rzut za granaty i ...  Pierwszy granat trafia idealnie w cel(nie wyrządza jednak żadnych szkód)! Niestety drugi granat odbija się od rogu budynku i ląduje pod stopami rzucającego Kurta! 


O ile bardziej doświadczony Johan zdołał odskoczyć w porę o tyle jego zieloni koledzy zostali powaleni wybuchem. Powiadają, że głupi ma zawsze szczęście i coś w tym  musi być! Mimo wybuchającego pod nogami granatu chłopaki są lekko ogłuszeni ale poza tym zdrowi.


Kierowca kubła po nieudanej próbie zdobycia celu drugorzędnego biegnie do rannego z lewej drużyny  i gdy już zarzuca go sobie na plecy i zaczyna uciekać w stronę spanikowanego medyka sam zostaje ranny i pada na ziemię. A wszystkiemu temu przygląda się przerażony medyk trzymający w rękach dwie apteczki.


Na tym ujęciu widać dzielnego Sylwka odpierającego czerwony atak oraz załogę ckmu przygotowanego od odparcia natarcia.


Z braku lepszego pomysłu pozostawiam transporter na miejscu aby dalej krył ogniem front budynku.


Rozpoczyna się czerwona tura. Pierwszą akcją Rosjan jest wyjechanie pojazdem zwiadowczym zza budynku i ostrzał moich pozycji. Udaje mi się wygrać inicjatywę w ostrzale jednak żaden z pocisków które wystrzeliłem nie trafia w cel na tyle mocno aby go w jakikolwiek sposób uszkodzić czy chociażby nastraszyć. Po chwili do ogłuszonych rekrutów dołącza martwy ckmista, Johan widząc rozwój sytuacji postanawia wycofać się na wcześniej ustalone pozycje za górką ;) Ruski niszczyciel czołgów wykorzystuje fakt iż nikt nie pilnuje już przejścia zachodzi od tyłu żołdaka którego wysłałem bokiem na ich połowę pola walki i strzela mu w plecy niczym największy tchórz! I jak największy tchórz pudłuje wszystkimi pociskami :D.


Niecni przeciwnicy starają się powtórzyć moją granatową taktykę, jednak radzieccy żołnierze nie są tak zwinni jak ci niemieccy! Pierwszy rusek wychyla się zza wraku pojazdu zwiadowczego i zamiast podawać koordynaty dla granatów decyduje się na ostrzelanie załogi ckmu. W tym miejscu warto przypomnieć ,iż taka załoga składa się z dwóch osób: ładowniczego i strzelca. Radziecki żołnierz nie wiedział chyba o takim stanie rzeczy i gdy udało mu się zastrzelić ładowniczego rozpoczął świętowanie zwycięstwa gdy nagle został rozszarpany przez pozostałego przy życiu strzelca.


Tura czarnych. Na drugim końcu stołu Boring odbezpiecza swój automat, wychyla się zza skały ( liczę na dwa sukcesy i wygraną remisu ze względu na fakt bycia stroną aktywną) ...i umiera śmiercią tragiczną. Późniejsza sekcja wykazuje śmiertelne zatrucie ołowiem dostarczonym najprawdopodobniej przez radziecką pepeszę (najprawdopodobniej ponieważ nie udało się ustalić czy Rosjanin faktycznie użył pepeszy czy może wypluł wszystkie kule w swego przeciwnika)


Widząc, że sprawy po raz kolejny nie idą po mojej myśli postanawiam pobawić się na całego. Wyjeżdżam transportowcem na główną aleję i ostrzeliwuję obsługę działa z zamontowanego ckmu. Ku mojemu zdziwieniu udaje mi się zabić jednego członka obsługi, drugi odpala działo które przesunięte upadającym ciałem chybia sromotnie nie zadając mi żadnej szkody.




Ogłuszeni granatem żołdacy powstają i od razu zostają ostrzelani przez czerwony pojazd zwiadowczy. Zdezorientowani padają na ziemię i ile sił czołgają się w stronę najbliższego sojusznika. Taka dawka emocji jest jednak dla nich zbyt mocna i gdy tylko trafiają pod opiekuńcze skrzydła towarzysza siadają pod górą i trzęsą się ze strachu.


Dalsza część relacji niestety nie została uwieczniona fotkami jednak z tego co (jeszcze) pamiętam poza drugim zgrzytem w postaci standardowego 'twój pojazd magicznie teleportuje się poza pole walki' nie wydarzyło się nic epickiego :). Wygrana należała po raz kolejny do moich przeciwników przez dwie tury pod rząd posiadali oni sukcesy na kościach dowodzenia. 

Rozgrywka była ciekawa, mam nadzieje, że powyższa recenzja również :)