17 wrz 2013

All Things Zombie #6

Dzień przed moimi urodzinami udało mi się wreszcie rozegrać bitwę z Borsukiem. Ponieważ czasu było mało a roboty sporo postanowiliśmy spróbować All Things Zombie w wersji dla dwóch graczy.

Każdy z graczy dowodził czteroosobową grupą (Borsuk - Gangerzy, Ja - Ocalali) której celem było przeszukanie budynków znajdujących się w tej części miasta. Wygrywała ta grupa która jako pierwsza zdobyła wystarczającą liczbę jedzenia aby wykarmić całą drużynę, następnie odnalazła klucze do jednego z czterech pojazdów znajdujących się na terenie i odjechała nim w siną dal.

Jako teren rozgrywek wybrałem miasto ( 1k6 + 1 zombie na każdego członka drużyny, większa szansa na znalezienie przydatnych przedmiotów) nocą ( większa szansa na znalezienie ludzi/zombie w budynkach).

Zaczynamy od stworzenia drużyn, Borsuk postanawia poprowadzić gang czworga (wszyscy o reputacji 4) a wszystkich jego członków obdarza jakże ciekawymi imionami:
Blondyna, Brunetka, Punk i Brunet wieczorową porą.
Moja inwencja twórcza jest dużo mniejsza więc moi podwładni nazywają się: Call center(gwiazda), Ray-Ban, Rambo i Bazooka. Wszyscy również o reputacji 4.

- Dobra Panowie to musi być szybka operacja bo ten rejon jest pełen trupów. Ray-Ban i Rambo weźcie lewą stronę i przeszukujcie budynki, szukamy wszystkiego co może się przydać ale priorytetem jest jedzenie i kluczyki do jakiegokolwiek środku transportu. Ja z bazooką idziemy prawą stroną stroną. spotykamy się w po drugiej stronie gdy skończymy poszukiwania, wszystko jasne?

- Jak procedura Call center, Call center.

Call center i Bazooka wpadają do pierwszego budynku. Szybko udaje im się zabić mieszkającego tam zombie który akurat żerował nad jakimś nieszczęśnikiem.Wśród szczątków udaje im się znaleźć trochę jedzenia i strzelbę samopowtarzalną należącą do denata. Poszukiwania zajęły im więcej czasu niż sądzili i zanim się zorientowali budynek był już dosłownie otoczony przez zombie (ok 11).
Jeśli nie wiadomo co robić to trzeba strzelać, tak zawsze mówiła moja babcia - powiedział Bazooka wyciągając swój pistolet. Call center popatrzył na niego przez chwilę po czym wystawił karabin przez okno i rozpoczął ostrza. Atak był symboliczny tak jak i jego efekty. Bazooka i Call wystrzelili po jednym naboju, udało im się zabić jednego zombie a wystrzałami przywołać kolejnego więc tak naprawdę tylko tracili czas.

Widząc beznadziejność sytuacji postanawiają zaryzykować. Przebiegają miedzy nadciągającymi zombiakami unikając wyciągniętych w ich stronę rąk i przez okno pakują się do kolejnego budynku w którym czeka na nich jeszcze dwa zombie. Zedom udaje się wygrać inicjatywę, rogożewa walka wręcz która kończy się moim zwycięstwem kosztem rannej gwiazdy ( specjalna zasada gwiazda może się wymigać od śmierci kosztem utraty punktu reputacji). Nie dane jest mi jednak cieszyć się zwycięstwem ponieważ przez okno zaczynają nas okładać pięściami zombie które prze chwilą wyminęliśmy. Udaje się zabić 2 z nich ale jeden zdążył poharatać Bazookę.

Po szybkim przebadaniu przykra diagnoza staje się jasna. Bazooka nie wstanie już w tej rozgrywce i trzeba go będzie nosić (lub zostawić na pożarcie ).




 Panika zagląda w oczy wodza kiedy zombie w liczbie 8 wlewają się przez okna budynku.Pętla się zacisnęła. połowa zombie rzuciła się na nieprzytomnego Bazookę wyszarpując mięso z jego nieprzytomnego ciała. Przynajmniej nie poczuł swego końca, szczęściarz - pomyślał Call center padając pod ciosami czterech okładających go zombie.


W tym samym czasie ...

Lewy team(Ray-Ban i Rambo) wpada do budynku i zabija jednego mieszkającego tam zombiego. Po przeszukaniu okazuje się iż w budynku znajduje się paliwo. Widząc nadchodzący pościg Ray-Ban i Rambo wybiegają przez drzwi frontowe i stwierdzają, że jest już za późno. Żywe trupy nadciągają ze wszystkich stron!Szybka kanonada pozwala zabić dwa najbardziej zagrażające okazy lecz niestety przywołuje dwa nowe oddalając tym samym nieuchronną zgubę zamiast jej zapobiec! Gdy nadzieja zaczyna ulatywać z moich ludzi dostrzegam jej iskierkę odbijającą się w szybie budynku po lewo ...



R&R wkraczają do budynku i wpadają tam w zasadzkę zorganizowaną przez dwa zombie. 
Rambo szybko kolbą rozbija głowę swojego zombie jednak Ray-Ban pada nieprzytomny pod ciosem swojego.



Tymczasem ... Pierwsza dwójka borsuka uciekając przed chmarą zombie wskakuje do garażu. Niestety zamiast upragnionego azylu natrafili tam na grupę trzech zombie. Borsuk wygrywa rzut na inicjatywę i pewny siebie postanawia zniszczyć zombie w walce wręcz. Jego ranna gwiazda dobywa swój nóż i rzuca się na dwa zombie blondyna rzuca się na pozostałego trupa. Kilka chwil później walka jest już rozwiązana. Mimo ogromnej przewagi dwójka Borsuka leży na ziemi i zostaje pożywką dla zombie.



Po przeciwnej stronie ulicy zed który pokonał Ray-Bana przystąpił do konsumpcji a tuż po chwili dołączył do niego kolejny.


Tymczasem na drugiej połowie ... Pozostała przy życiu dwójka Borsuka postanawia uciec od pościgu i schronić się w kolejnym budynku. 
Brunet wieczorową porą wybiega do przodu i dopiero gdy wskakuje przez okno w resztkach szyby dostrzega tępy wyraz twarzy brunetki która spanikowana stoi pod budynkiem spod którego miała uciekać. Biedna idiotka - pomyślał - nie ma żadnych szans na przeżycie. Traf chciał, że tuż pod oknem przez które przeskakiwał Brunet czaiło się trzech zedów. Pierwszy zginął zupełnie przypadkiem gdy but Bruneta rozdeptał jego nadkruszoną czaszkę. Niestety zgniły mózg nie stanowił dobrego oparcia dla miażdżącego buta i Brunet wykłada się jak długi na podłodze po czym dopadają go dwa zedy zamieszkujące tę część budynku.



Na południowej części stołu zombie kontynuują bankiet nad ciałami moich ludzi


Rambo  wybiega na zewnątrz i strzela zabijając jednego zombie po czym stwierdza, iż dalsza walka jest bez celowa i oddala się w siną dal z zapasem znalezionego paliwa mając nadzieje, że uda mu się je wymienić na jedzenie.


A na północy Tępa Brunetka pada pod ciosami zombich redukując tym samym liczebność ludzi Borsuka do zera.


Cała rozgrywka zajęła nam niecałe dwie godziny czyli tyle ile autor zasad zapowiadał. Jak można się domyślić nie była to najszczęśliwsza rozgrywka ale sądzę, że ,można ją zaliczyć do udanych a na pewno  interesujących ;). Zdanie mojego przeciwnika na jej temat będzie mogli przeczytać w jego relacji jak tylko (o ile) ją opublikuje ale stwierdził iż chciałby spróbować jeszcze raz więc chyba wirus zombie powoli zaczął się rozprzestrzeniać.

Co o wniosków realizatorskich:
  • 4 ludzi to całkiem sporo, 3  chyba była by lepsza.
  • Nigdy się  nie rozdzielaj! Taka taktyka sprawdza się tylko w amerykańskich filmach!
  • Potrzeba mi więcej figurek zombich (jak widać na zdjęciach musiałem się posiłkować Izraeiltami z GZG i różnej maści dronami.
  • Miasto nocą to nie jest najlepszy setting na początek ;) zbyt duża ilość zombie sprawiła iż nie oszło do jakiegokolwiek spotkania między naszymi drużynami


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz