16 paź 2013

Mutants and Death Ray Guns #1

Życie na pustkowiach nie jest proste, ciągle brakuje jedzenia, wody pitnej i baterii energetycznych. Pojedynczy ludzie nie mają żadnych szans na przeżycie, jedynie grupy przetrwają. Jednak przynależność do grupy nie jest gwarantem bezpieczeństwa, idealnym przykładem jest niedalekie wolne miasto Łódź gdzie co dzień giną istoty mordowane przez swych własnych pobratymców...

 Fido może nie jest geniuszem  ale fundamentalne podstawy prawa ma w swojej naturze. Dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja dołączenia do grupy lokalnych handlarzy bronią chętnie z niej skorzystał. Okazja to była co najmniej specyficzna gdyż handlarze postanowili przygarnąć stwora dopiero gdy nie byli go w stanie zabić całym dostępnym arsenałem.

Nasz ulubieniec wesoło spędzał czas na polowaniach podróżując do nowego miasta łodzi. Jego zmutowany umysł nawet nie próbował pojąć dlaczego jego nowi towarzysze podążają w tym a nie w innym kierunku, wystarczył mu świadomość tego, że ma trzy nogi jedzenie i stado które o niego dba.


Jego stado niestety nie należało na najinteligentniejszych. Winą tego stanu najprawdopodobniej było jego pochodzenie. Otóż handlarze ci przybyli na żaglowcach zza dalekiej wody z krainy zwanej Nowym Yorkiem. Śmiałkowie pokonali ocean bo nasłuchali się głupot o tym jak to Polska uniknęła kataklizmu i jest teraz krainą miodem i mlekiem płynąca. 


Sfrustrowani swym aktualnym stanem majątkowym kompania ta była  chodzącą bombą zegarową i tylko kwestią czasu było kiedy wybuchną. Zapalnikiem dla tej krocząco-biegnącej bomby okazało się pewne spotkanie przy małej oazie. Grubiańscy Nujorkerzy przedstawili się jako właściciele tejże oazy i gdy nieznajomi nie chcieli odpuścić rozpoczęli strzelaninę ... 


Podczas gdy wszyscy zaczęli rozbiegać się w losowych kierunkach Fido nie myśląc zbyt wiele wypatrzył najbliższy cel (którym okazał się wielki stalowy robot) i przebierając wszystkimi trzema nogami popędził co sił.
Po chwili Fido dopada do robota i wbija się zębami w jego ramię z miotaczem ognia. Stalowa bestia zaczyna okładać go drugą ręką jednak siła fizyczna nie robi żadnego wrażenia jaszczuro-psowatym mutancie (Specjalna zdolność wchłaniania energii kinetycznej czyni go całkowicie odpornym na walkę wręcz oraz broń konwencjonalną)


Dowódca handlarzy i ich robot medyczny biegną do swego zwierzęcego towarzysza. W oddali słychać wybuch który kończy żywot pozostałej dwójki Amerykanów.


Podczas gdy zwierz zajmował walką robota Edowi udało się powalić zwierzoczłeka nieprzyjaciela.


Android wroga podbiega do północnej krawędzi lasu.


Ed wykorzystuje sytuację, przebiega między drzewami i wbija Androidowi kawał grubej gałęzi w oczodół. Równocześnie wielkiemu robotowi udaje się oderwać od Fida.


Po zrobieniu kilku kroków w tył stalowe monstrum obraca lufę miotacza i wypuszcza strumień ognia który pokrywa i momentalnie zwęgla całe ciało Eda! Przerażony obrotem sytuacji Fido bierze wszystkie trzy nogi za pas i ucieka w siną dal.


Android medyczny zostaje sam na placu boju. Pomimo starań pada pod naporem wielkich stalowych pięści.



Na wielkim monitorze jedna po drugiej gasły zielone kropki. Gdy zgasła trzecia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz