13 kwi 2014

Stargrunt II #1

Korporacja Związek Łączności Ogólnogalaktycznej najechała zbrojnie na lesisty księżyc End... Andora, gdyż CEO korporacji zapragnął mieć nowe biurko zrobione z rzadkiego andoriańskiego cedru. Lokalna społeczność Ewo... andoriańskich kolonistów nie mogąc sprostać wojskom korporacji w otwartej walce, rozpoczęła walkę partyzancką chroniąc się w leśnych ostępach. Oddziały ZŁO muszą teraz wykonywać nużące patrole w prastarych lasach w poszukiwaniu ukrytych baz ekoterrorystów. Zadanie niby proste - sprawdzić namiar z satelity a jak się znajdzie taką bazę to zainstalować w pobliżu nadajnik, a flota na orbicie zmieni wszystko w promieniu 3km w żużel. Tylko że często namiar z satelity okazuje się być stadem andoriańskich makaków - motywacja żołdaków ZŁO systematycznie zatem spada. Koloniści natomiast najęli do szkolenia najemników z Legionu Szarej Śmie... Legionu Zielonych Śmieci i zamierzają sprawić korporacyjniakom małą niespodziankę.
 - Autor Brathac

Po wstępnym wytłumaczeniu przez Brathaca ogromu zasad  z których większości i tak na początku nie zrozumiałem. Rozpoczęliśmy pierwszą rozgrywkę. Borsuk objął dowodzenie siłami korporacji a ja zasiadłem za sterami rebeliantów.

Celem korporacji było przedostanie się co najmniej jednym oddziałem poza moją krawędź stołu - nie wiedzieć czemu jak zwykle przyjąłem że celem gry jest kompletna eliminacja przeciwnika i kompletnie zignorowałem cel Borsuka.

Co do samego systemu:

  1. Było trochę żetonologii, dało się to ogarnąć ale z opowieści Brathaca wynika, że potrafi być tego dużo więcej i potrafi być dużo bardziej nieprzyjemne.
  2. Fajnym patentem jest obliczanie kości  obrony w zależności od odlegości/terenu, proste i przyjemne.
  3. Jako ciekawe określił bym określanie siły ataku danego oddziału, kości za wyszkolenie, broń podstawową i broń specjalną.
  4. Bardziej niż zwykle rozbudowany system morale. Wprowadza dodatkowy żeton ale nadaje rozgrywce ciekawszy aspekt niż zwykłe złamana / nie złamana. 

Rebelianci mieli do dyspozycji 12 znaczników zagrożenia - 4 faktyczne reprezentujące oddziały i 8 fałszywych.





Znaczniki zagrożenia rozmieściłem na całej mapie jednak właściwe oddziały trzymały się mojej krawędzi stołu. HQ i zielonych (rekrutów) rebeliantów umieściłem przy lewej krawędzi, niebieskich ("zwykłych") na prawej a weterani zostali na środku aby w razie konieczności przemieścić się tam gdzie będą najbardziej potrzebni.
Borsuk zdecydował się iść do przodu tyralierą  zgrupowaną przy prawej krawędzi stołu.



Oddział Zielonych wychyla się z lasu i otwiera ogień do koropludków. Z cztero osobowego oddziału dwóch pada martwych, jeden jest ranny! Oddział traci całą chęć do walki i do końca rozgrywki będzie się próbował zebrać. Gdy mu się to uda od razu uciekną poza pole walki.



ZŁO przypuszcza szturm prawą stroną.


Na środku pola bitwy panuje zwodniczy spokój. Nic nie przerywa tykania świerszczy i świergotu ptaków.



 Zachęceni niedawnymi sukcesami, oddział rebeliantów przesuwa się za górkę i strzela do korpoludków schowanych w pobliskim lesie. Strzelają długo i mocno ale końcowym efektem jest tylko suppress nałożony na atakowany oddział, strat brak.





ZŁO kontynuuje szturm prawą stroną. Ujawniam swój drugi oddział "zwykłych" rebeliantów i strzelam do biegnących ZŁO'czyńców. Jeden pada ranny, reszta robi padnij i unika moich kul.



Nadszedł czas aby aktywować weteranów. Niczym sześciu Arnoldów wychylają się zza drzew i sieją kulami po wrogach lasu! Ich ostrzały niestety okazały się równie dobre co moje opisy - czytaj brak zabitych po stronie przeciwnika.


Borsuk odpowiada ogniem i rani dwóch z moich rebeliantów. Ci nie tracą jednak wiary i dzielnie bronią wyznaczonej pozycji!


Kule świszczą na prawo i lewo, wybijają dziury w zielonych liściach jednak mimo całego hałasu sytuacja na polu bitwy jest stabilna, wszyscy tkwią po swoich stronach nie zadając przeciwnikowi żadnych strat. Tak przynajmniej było do momentu aktywacji moich eko weteranów! Uzbrojony w super ultra heavy rotary turbo auto canon with extra ammo and kopytka wystawia swoje super ... działko ;) i dosłownie rozrywa oddział przeciwników na pół!


Dwóch korpoludków pada martwych, jeden jest ranny. Tym razem jednak trafiło na twardzieli. Mimo poważnych strat oddział ( może powinienem powiedzieć człowiek?) nie załamuje się i zostaje na polu bitwy - ukryty wśród liści paproci.


Oddział szturmujący prawą stroną wykonuje zaskakujący dla mnie ruch. Zostawiają rannego człowieka (zasoba?) i kontynuują szturm prawą stroną.Udaje im się zdać wszystkie testy i wkroczyć do lasu zajętego przez moich  rebeliantów. Gdybym w tym momencie zorientował się jak bliski zwycięstwa jest Borsuk pewnie oddelegował bym ich do walki z tą trójką zamiast kompletnie ją zignorować.


Wszystko to było oczywiście winą mojego dowództwa które całą rozgrywkę poganiało inne oddziały i latało bez celu po lasach. Nie żebym był szowinistą ale mianowanie dowódcą generalnym blondynki mogło nie być moim najlepszym posunięciem. 


Zieloni rebelianci szukając lepszej ochrony wchodzą w formację dziwnych twardych jak kamień grzybów i strzelają do pobliskich oddziałów wroga niestety nie zadając większych strat.



Jak można zobaczyć z tego zdjęcia wykonanego zdalnie sterowaną sondą bezzałogową sytuacja wyglądała całkiem dobrze dla rebeliantów. Nie odnieśli oni żadnych strat i udało im się wyeliminować 8 żołnierzy wroga z czego 4 permanentnie.


Niestety oddział który zignorowałem przemknął tuż obok moich rebeliantów i zatrzymał się tuż na krawędzi mojej części stołu.


Zlokalizowani najbliżej obrońcy szybko sprawdzili stan dwóch rannych - jeden okazał się stabilny drugi umarł niestety. Po czym puścili się w pogoń za korpoludkami.


Zniknięcie prawych obrońców owocowało skierowaniem całego ognia nieprzyjaciela na zielonych. W wyniku ostrzału jeden został ranny a drugi umarł na miejscu. Mimo poniesionych strat oddział dzielnie utrzymał swoją pozycję.




Mimo starań Borsukowi udało się wygrań inicjatywę i przeprowadzić oddział poprzez moją krawędź. Przypuszczalna lokalizacja bazy rebeliantów okazała się stadem świmaków a cała akcja misternie przygotowaną pułapką. ZŁO osiągnęło małe zwycięstwo. Wypełniło warunki misji ale miało dwukrotnie większe straty niż rebelianci.

10 komentarzy:

  1. To znaczy że chcecie więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie czemu nie ;) Ale muszę (czytaj - Ty musisz) zapoznać się z tymi cholernymi kostkami ;)

      Usuń
    2. Najpierw chciałbym spróbować gruntza a później kontynuował rozgrywki w systemie który bardziej przypadnie nam do gustu :)

      Usuń
    3. Na razie ciężko mi powiedzieć coś konkretnego, bo nie zakumałem mechaniki kości, więc chciałbym lepiej poznać system, żeby mieć skalę porównawczą.

      Usuń
    4. Czyli wolisz rozegrać jeszcze jedno starcie zanim spróbujesz GruntZ? Mam wrażenie, że jest prostszy a na pewno częściej spotykany.

      Usuń
    5. Chyba tak, chce dobór tych kostek dobrze zakumać.

      Usuń
  2. Na następny AAR poproszę przeczyścić obiektyw aparatu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem po prostu wezmę swój aparat. I pokażę Azowi, jak ma uruchomić lampę w swoim :P

      Usuń
    2. Tak następnym razem ogarnij lenia i weź :P
      Z lampą czy bez niewiele to dało, tu o makro chodziło panie Borsuk, o makro ;)

      Usuń
    3. Dziwne, na fotkach z lampą wyszło nieźle :P

      Usuń