To już ponad rok od momentu w którym to wszystko się zaczęło ... urali wstają z grobów i zabijają żywych jak tania powieść science fiction albo jak z biblii no może poza tym kawałkiem o zabijaniu...
Przetrwać było ciężko, ludzie pozamieniali się w bestie ... i nie mam tutaj na myśli tych umarłych no przynajmniej nie tylko tych. Zdarzyło mi się raz zaufać napotkanej kobiecie i gdyby nie to, że zawsze mam przy sobie nóż i czarną taśmę izolacyjną pewnie nie było by mnie tu dzisiaj z wami...
Putinowicz - przerywa niespodziewanie Jeffrey - przestań pieprzyć te swoje głupawe historyjki i podaj mi udko. Niezbyt ogarnięty człowiek, jak mieliście okazję przed chwilą zobaczyć również niezbyt kulturalny ale przynajmniej szczery. Z wyglądu podobny zupełnie do nikogo, niski, brudny (jak wszyscy) i lekko kulejący na lewą nogę jest moim towarzyszem podróży odkąd wyciągnąłem go z tego wraku ... ale to już kolejna z moich głupawych historyjek.
Imię: Jeffrey
Ranga: Experienced Survivor
Reputacja: 4
Broń: Pół automatyczna strzelba
Cechy: powolny
Po drugiej stronie ogniska siedzi Joe, Weteran Joe. Nie mam pojęcia skąd u niego taka ksywka, jest zdecydowanie za młody jak na weterana chociaż swoim kałasznikowem potrafi zdziałać istne cuda. Pewnie służył w jakimś Iraku, Iranie, Czeczeni czy innym Europejskim kraju. Nie odzywa się zbyt często a gdy się śmieje mam wrażenie że to nie człowiek tylko duszący się wieprz. Spotkałem go gdy tuż po wybuchu epidemii przetrząsałem małe miasteczko, truposze otoczyły mnie ze wszystkich stron a on po prostu wpadł i wystrzelał mi korytarz przez który mogłem wyskoczyć z oblężenia. Później biegliśmy ramie w ramie chyba przez kilka godzin i tak jakoś zostało ...
Imię: Weteran Joe
Ranga: Veteran Survivor
Reputacja: 5
Broń: Karabin szturmowy
Cechy: Atleta
Wypadało by jeszcze powiedzieć coś o sobie. Jak już słyszeliście nazywam wołają na mnie Putinowicz, Jeffrey uparcie twierdzi że gdyby nie broda to mógłbym uchodzić za dawnego Rosyjskiego prezydenta. Na tą chwile tyle informacji o mnie powinno wam wystarczyć ...
Imię: Putinowicz
Ranga: Gwiazda
Reputacja: 5
Broń: Shotgun
Cechy: Atleta, Nerwy ze stali
Ostatni posiłek zjedliśmy wczoraj wieczorem i zaraz po ko(t)lacji zaczęły się problemy. Z mroku zaczęły wyłaniać się zdechlaki, najpierw jeden później drugi trzeci i zanim się zorientowaliśmy szło na nas całe ich stado. Nie pozostało nam nic innego jak tylko ratować się ucieczką ...
Gałęzie boleśnie chlaszczą po twarzy ... trzeba biec, są tuż za nami ... szybki rzut oka na lewo i prawo towarzysze są na miejscu, równie zmęczeni i brudni ale jak zawsze obecni.
Gdy wychodzimy na skraj lasu zaczyna już świtać odpoczywamy chwilę starając się usłyszeć dźwięki nadciągającego stada gdy nagle słychać truposzy ... z zupełnie innego kierunku! Musieliśmy wpaść na inną grupę która szwędała się tu po okolicy.
Gdy tylko zdajemy sobie sprawę, że wpadliśmy jak przysłowiowa śliwka w ***** zaczynamy strzelać. Nie wiem czy tak naprawdę to co robimy ja i Jeffrey można nazwać strzelaniem. On opróżnia cały magazynek i nie jest w stanie trafić absolutnie niczego, ja natomiast powalam jednego trupka ale tylko i wyłącznie dlatego że raczej ciężko jest spudłować strzelając w chmarę zombie chmurą śrutu. Dobrze, że Joe ma przeszkolenie wojskowe. Płynnym ruchem podnosi swoje AK celuje i oddaje 3 strzały po czym 2 trupki padają ... trupem?
Pomimo wystrzelania najbliższych nieprzyjaciół nasza sytuacja nie wygląda najlepiej. Z zachodu i wchodu nadciągają kolejni wrogowie.
Ratujemy się ucieczką za północną górkę licząc na to że uda nam się ją obejść i zgubić pościg przynajmniej na jakiś czas...
C.D.N
-
Od jakiegoś czasu bardzo chciałe spróbować rozegrać kampanię w klimatach ameryki podczas zombie apokalipsy a dzięki wyjazdowi na Pyrkon spełnienie mojej zachcianki stało się możliwe. Udało mi się zdobyć podręcznik do systemu All things zombie i jak możecie przeczytać powyżej rozegrać 3 rundy.
System wydaje się bardzo interesujący. Statystyki jednostek są bardzo proste i nie ma ich zbyt wiele ( wszystkie mieliście okazję zobaczyć powyżej), Trochę dziwny jest dla mnie fakt posiadania nieskończonej amunicji oraz sporadycznej konieczności zmiany magazynka. Czego innego się spodziewałem po zombie apokalipsie. System jak na całe rozegrane 3 rundy wydaje mi się strasznie prosty zarówno jeśli chodzi o skomplikowanie zasad jak i stopnie trudności( albo po prostu mam cudowne rzuty i dlatego prawie wszystko mi się udaje). Na temat samej mechaniki reakcji pewnie napiszę więcej przy okazji kontynuacji przygody. Jak na razie jedyną wadą(?) jest fakt, że prowadzę rozgrywkę solową i szczerze powiedziawszy dość dziwnie czuję się stojąc samotnie przy makiecie ;) Zobaczymy jak akcja się rozwinie...
Nowy system oznaczał dla mnie również zakup nowych figurek w tym wypadku 6 rebeliantów skala 15mm z lokalnego Oddziału Ósmego. Modele są bardzo ładnie wykonane i w bardzo przystępnej cenie ( dla mnie wybitnie przystępnej bo nie płacę za koszta przesyłki :D). Jeśli uda mi się znaleźć jakiś graczy do tej skali na pewno powiększę kolekcję o inne jednostki tejże firmy.