3 gru 2015

Gniazdo

Miałem niedawno okazje zagrać w autorska grę Gniazdo. Wczesno-średniowieczne slowiańskie klimaty, zdrowe podejście do poprawności historycznej (najpierw rozgrywka później poprawność) oraz dużo pięknie skonwertowanych i pomalowanych modeli zapewniło interesującą rozgrywkę.

Nie miałem okazji czytać podręcznika ale z tego co zapamiętałem zasady są stosunkowo proste z czasami chyba zbyt dużym naciskiem na szczegóły.

W grze obowiązuje system punktowego budowania armii (bo inaczej się balansu zrobić nie da a w grach jednak o balans chodzi ;))

Każda jednostka ma szereg opisujących ja statystyk. Nic nowego tutaj nie wymyślono ale muszę przyznać że po lekturze podręczników firmy TwoHourWargames (ATZ, i autorska nakładka Chwaty) ciężko będzie wymyślić coś zaskakującego.

Gra stara się utrzymać jak największe odwzorowanie historyczne a same zasady tworzone w oparciu o opisy bitew odbywających się w tamtych czasach. Na temat poprawności się nie wypowiadam bo się na tym po prostu nie znam, co do zasad wypowiem się szerzej jeśli dorwę się do kopii podręcznika na razie jako zachętę przedstawiam akcję z z którą się wcześniej w grach bitewnych się nie spotkałem.

Atak pozorowany:
Jeśli jednostka moja i nieprzyjaciela znajdują się odpowiednio blisko, mogę (poprzez użycie punktu dowodzenia) wykonać atak pozorowany. W skrócie polega on na podejściu do nieprzyjaciela na odległość szarży (jego + mojej) i wykonania testu męstwa. Jeśli mój test się powiedzie a jego nie obie grupy rzucają się na siebie ale ...  moi wojowie tylko udają atak na jednostkę nieprzyjaciela. Wyobraźcie sobie sytuację w której dwie grupy wojów rzucają się na siebie, po czym jedna w połowie drogi stwierdza "ok wracamy do domu", efekt? Nieprzyjaciel wysuwa się do przodu a i robi wyłom w swoim szyku obronnym lub wchodzi w zasięg strzału naszych łuczników.

Ciężko zbrojni

Lekko zbrojni

Łucznicy

Kawaleria

Całe wojsko Aza jednookiego

Jednostki w szyku marszowym

Ci źli

Ci dobrzy

Wszyscy dobrzy

Ci drudzy dobrzy


Polacy robią to co umieją najlepiej ... kombinują pod górkę :D


Zabawy z łukami


Pierwsze wymiany strzał, Moja piechota daleko w polu
Łucznicy Sławka jednorękiego sieją spustoszenie w szeregach wroga




Kocioł zaczyna wrzeć



Brodaci strzelcy anihilują przeciwników

Końcowy widok na bitwę

Aby nie było tak dobrze na koniec kilka rzeczy które mi się nie podobały:

Albo graliśmy na zbyt dużym stole albo jednostki są za wolne, poruszając się 10cm (15 cm w marszu) na stole o szerokości 120cm i długości 180cm to absolutne morderstwo dynamizmu i moim zdaniem zbytnie faworyzowanie broni strzeleckiej i kawalerii (a w szczególności kawalerii z bronią strzelecką).

Podejście do terenów (mieliśmy spory spór na temat górki którą widać na większości zdjęć). Autor sugeruje traktować tereny tego pokroju jako bryły pseudo 'sześciany' aniżeli brać pod uwagę ich faktyczne ukształtowanie. Być może rozwiąże to niektóre problemy ale takie rozwiązanie jakoś do mnie nie przemawia.

Rozgrywka w trybie ja ruszam wszystko co mam po czym ty ruszasz wszystko co masz. Naprzemienność poruszania poszczególnych oddziałów jest moim zdaniem dużo ciekawsza.

Generalnie jestem bardzo pozytywnie nastawiony na grę w Gniazdo z chęcią rozegram jeszcze jedno starcie jeśli tylko będę miał możliwość :)

Więcej informacji na temat modeli i systemu można znaleźć na blogu autora.


2 komentarze:

  1. Długość rozgrywki mogła wynikać ze sporych ilości jednostek, w końcu to była walka 2 na 2. Wedle słów Sławka ten system nie ma być klonem DBA, więc rozgrywka nie będzie trwać pół godz.
    Podejście do terenów być może się zmieni, rozmawiałem o tym ze Sławkiem, obiecał uwzględnić nasze uwagi.
    Naprzemienność poruszania jest może ciekawsza, ale raczej uniemożliwia utrzymywanie jakiegokolwiek sensownego szyku, chyba, że armia będzie się wlec 2-3cm.

    Osobiście również jestem pozytywnie nastawiony do gry, i czekam na kolejne starcie (nawet sobie zacząłem Jomsborg kombinować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "bo inaczej się balansu zrobić nie da a w grach jednak o balans chodzi ;)" - Trzecia prawda ks. Tischnera. W grach chodzi o dobrą zabawę. Balansu do tego nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń