30 gru 2013

20mm plastic soldiers

Świąteczne wizyty w domu rodzinnym przynoszą wiele korzyści. Ja np szukając na strychu torby na maskę gazową (S.T.A.L.K.E.R.owe fanaberie) znalazłem pudełko plastikowych żołnierzyków a raczej rycerzy gdyż to woje średniowieczni. Po dokładnym przeliczeniu na służbę zameldowało się:


  • 17 koni w 2 wzorach
  • 19 kawalerzystów w 4 wzorach
  • 7 łuczników
  • 3 Pikinierów
  • 7 toporników
  • 45 wojów w 6 wzorach


Jestem pod wrażeniem ilości wzorów w tym zestawie, powiadają, że ilość jest jakością samą w sobie i coś w tym musi być gdyż jeśli chodzi o szczegółowość zabawki są jej prawie pozbawione. W większości jednostek nie sposób odróżnić gdzie kończy się zbroja a zaczyna szyja (albo gdzie kończy się szyja a zaczyna głowa).


Plastik jest bardzo miękki i pierwsze próby skrobania zakończyły się fiaskiem ( linie podziału miast zniknąć zmieniają się w setki drobnych plastikowych niteczek.

Jak się tego farba trzyma napiszę jak w końcu zbiorę się w sobie i kupię podkład w sprayu (mam zdecydowanie za dużo rzeczy do pomalowania by to wszystko podkładować pędzelkiem).











Najważniejsze pytanie: po co mi to ? Wśród moich Łódzkich kolegów strategów ostatnio popularny stał się IMPETUS i HoTT (przynajmniej w postach bo bitwy żadnej jeszcze nie widziałem) więc postaram się zachęcić ich do wybrania się swoimi Japońcami w rejony europejskie, ew sam zapuszczę na nich jakąś krucjatę.





2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na krucjatę powiadasz? Zapraszamy, ale bez bomby atomowej Ci się nie uda :D Mongołowie już dwukrotnie próbowali, ale opiekuńcze Kami nie pozwoliły zbezcześcić świętej ziemi Nipponu :P

    A co do linii podziału form, to zobacz pierwszy mój post o samurajach Zvezdy. Ich materiał jest praktycznie taki sam, musisz wziąc albo skalpel (ja tak robię), albo żyletkę, i delikatnie ścinać nadlewki. Inaczej tego nie ruszysz. Ewentualnie możesz spróbować opalić, ale to już na własną odpowiedzialność ;)

    OdpowiedzUsuń