12 sty 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXIX - Opowieść



Najnowszy temat karnawału którego aktualnym dyrygentem jest Koyoth to "Opowieść". Ponieważ żadna dotychczasowa opowieść nie wydała mi się wystarczająco fajna, postanowiłem stworzyć nową!


Wśród aksamitnej czerni dały się słyszeć głosy.
- Czy to aby na pewno właściwe miejsce ? - zapytał pierwszy.
- Tak - odpowiedział mu drugi niski gburowaty ton.
- Skąd możesz wiedzieć, przecież tu nic nie widać! - wytknął z wyrzutem pierwszy.
- Jestem KRASNOLUDEM, doskonale widzę nawet w całkowitych ciemnościach, czego najwyraźniej nie można powiedzieć o tobie hobbicie!
- Obaj przestańcie natychmiast, bo z naszej niespodziewanej wizyty nic nie wyjdzie - ostro syknął trzeci głos - Grifo poczekaj chwilkę zaraz zaradzę coś na tą cholerną ciemność. Mrok skrył zamaszysty gest jaki czarodziej wykonał nad szklaną kulą, dało się tylko słyszeć cichy szept  - işıq olsun -  a po chwili światło zapłonęło z wnętrza magicznej kuli i wyleciało z niej ku stropowi pomieszczenia oświetlając je. Znajdowali się w opuszczonej piwniczce zapomnianej przez świat willi. Zapach stęchlizny i wszechobecny mech były jedynymi ozdobami tego surowego kamiennego pomieszczenia. Wszelkie elementy ozdoby których nie dało się wynieść zniszczały na przestrzeni lat nie pozostawiając po sobie nawet wspomnienia.
- Damrek kretynie! - warknął krasnolud - nic nie widzę przez tą twoją cholerną pochodnię, miałeś mnie ostrzec zanim zaczniesz wymachiwać tym swoim szklanym jajem!
- Trouk ...  - zdążył powiedzieć Damrek gdy nagle jego głos urwał się
Gdy oczy krasnoluda przywykły do magicznego blasku widok który ujżał nie należał do pokrzepiających.
Światło było sygnałem do ataku dla trzech ukrytych w mroku goblinów - pierwszy z nich przebił małego hobbita na wylot swoją włócznią, wyraz twarzy Grifa ewidentnie wskazywał na to, że ten osobnik nie będzie już nigdy na nic narzekał.
Drugi z goblinów zdzielił Damreka mieczem przez głowę. Rana nie była śmiertelna ale wystarczająco mocna aby wyłączyć ludzkiego czarodzieja z akcji.
Trzeci zielono skóry stał z napiętym łukiem w drugim końcu pomieszczenia i właśnie wypuszczał zakończoną stalowym grotem strzałę w stronę krasnoluda.
Niespodziewane rozjaśnienie sytuacji uratowało Toruka, strzała skierowana w jego oko zboczyła i odbiła się od hełmu brodacza. Rozjuszony sytuacją krasnolud zacisną dłoń na toporze i rzucił się na dwa stojące najbliżej gobliny. Te broniły się dzielnie jednak nie były w stanie powstrzymać furii i jeden po drugim szybko padły. Łucznik widząc los swoich pobratymców szybko oddalił się przez sprytnie zakamuflowany korytarz. Toruk niewiele myśląc rzucił się w pogoń za zielonym tchórzem i gdy już sądził że dopadł gada okazało się, że chyba pomylił drogę bo nagle zamiast jednego goblina były dwa, oba uzbrojone w broń ręczną - skąd one wyłażą - pomyślał krótko po czym oddał się rozkoszy ćwiartowania. Te dwa osobniki, mimo zaskoczenia okazały się godniejszymi przeciwnikami. Minimalnie lepszymi gdyż po kilku chwilach ich porąbane ciała zdobiły podłogę, ale zawsze lepszymi.



Opowieść ta kończy się raczej smutno:
Toruk wrócił do miasta, zameldował o wykonaniu zadania oraz o tym, że goblinów jest więcej niż się spodziewali. Burmistrz słysząc to wypłacił mu małą część nagrody tłumacząc się prostym argumentem "Mieliście panie oczyścić lochy, nie ma czystych lochów nie ma nagrody, dam wam tylko za fatygę i na pogrzeb tego małego co tam został".

Damrek ocknął się sam w zimnym lochu po nie wiadomo jak długim czasie. Widząc ciało hobbita i nie mogąc znaleźć krasnoluda założył, że ten albo go zostawił albo umarł gdzieś głębiej. Wrócił do miasta gdzie usłyszał, że krasnal go zostawił, zgarnął kawałek nagrody po czym ruszył dalej. Czarodziej stwierdził, że z takim kompanem to on nie chce mieć nic więcej do czynienia i ruszył samotnie w przeciwnym do niego kierunku.
Nad Grifem szumiały wierzby.


...

Wieczór to idealny moment na wypróbowanie zasad Sword and Sorcery od Two hour wargames. Dwudziesto stronicowy darmowy pdf  zawiera super uproszczone zasady rozgrywki (głównie walki) w klimatach fantasy.Mamy tutaj trzy klasy postaci (strzelająca, walcząca wręcz i czarująca), trochę tabelek opisujących najczęściej spotykanych wrogów, proste zasady i ukierunkowanie na rozgrywkę solo. Na dłuższą metę zasady są aż za proste ale jest to szybki zestaw zasad stworzony z myślą

"... I want a game where I can teach my kid or a new player how to play in ten minutes. I want a game where we can even play on the same side against the game or one I can play solo when I want to. ..."


11 komentarzy:

  1. Wyrażenie "oddał się rozkoszy ćwiartowania" zrobiło mój dzień;D Dzięki za dołączenie do Karnawału!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba umieć docenić w życiu proste radości ;)

      Usuń
  2. To brzmi jak coś, co przyda się w późniejszej indoktrynacji juniora ;). Co to za kafelkowa faktura, na której rozegrało się starcie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze kroki mini projektu :)
      Owszem, może być całkiem przydatne

      Usuń
    2. Mini projekt powiadasz. Slucham dalej :). Wygla jak kafelek z Descenta 2 ;)

      Usuń
    3. Wszelkie podobieństwa do znanych marek są zupełnie przypadkowe ;)

      Usuń
  3. Jak wstęp do malutkiej przygody. Takie narracyjne granie :) Ten "mini projekt" to właśnie pod takie małe przygody bitewne ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :). Na razie małe a jak będzie dobrze szło to i przygody będą większe ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Moze nie kontynuacja ale inne przygody w tych klimatach sa w planach.

      Usuń
  5. Dynamiczne, brutalne starcia - to jest to :) Poczytam z chęcią dalsze części projektu.

    OdpowiedzUsuń